Explore every episode of the podcast Rzecz w tym
| Title | Pub. Date | Duration | |
|---|---|---|---|
| Polacy marnują tony żywności. Jak mądrze przygotować święta? | 19 Dec 2024 | 00:22:26 | |
Święta Bożego Narodzenia to czas obfitości, ale także wyzwanie związane z marnowaniem jedzenia. Statystyczne polskie gospodarstwo domowe wyrzuca rocznie produkty o wartości 4-5 tysięcy złotych? W tym odcinku podcastu "Rzecz w tym" Marzena Tabor - Olszewska rozmawia z Norbertem Konarzewskim, dyrektorem Biura Federacji Polskich Banków Żywności, o tym, jak lepiej planować świąteczne zakupy, co zrobić z nadmiarem jedzenia i jakie działania systemowe mogą pomóc ograniczyć ten problem. Norbert Konarzewski wyjaśnia, że Banki Żywności zajmują się ratowaniem produktów spożywczych o krótkim terminie ważności, które trafiają do potrzebujących. W Polsce działa 31 takich banków, współpracujących z ponad 3 tysiącami organizacji. - Naszym celem jest ograniczenie marnowania żywności, zwłaszcza w gospodarstwach domowych, które odpowiadają za 60 proc. strat – podkreśla gość. Marnowanie jedzenia – smutne statystyki Święta to czas, gdy marnujemy najwięcej. Jak wynika z raportu, ponad 17% Polaków przyznaje się do wyrzucania jedzenia, a w skali roku marnujemy 3 miliony ton żywności. Najczęściej w koszu lądują sałatki, pieczywo i wędliny. - To ogromna strata, zarówno finansowa, jak i ekologiczna – mówi Norbert Konarzewski. Główne przyczyny to brak planowania, zbyt duże zakupy oraz niewłaściwe przechowywanie żywności. - Często też nakładamy sobie za duże porcje albo kupujemy na zapas, co kończy się wyrzucaniem produktów – zauważa Konarzewski. Problem nasila się w święta, gdy nadmiar jedzenia wynika z chęci stworzenia wystawnego stołu. Jak ograniczyć marnowanie w święta? Ekspert wskazuje na proste sposoby, które każdy z nas może stosować: planowanie posiłków, tworzenie list zakupów oraz lepsze przechowywanie żywności. - Nie musimy od razu wykładać wszystkich potraw na stół. Wystarczy podać mniejsze porcje, a resztę przechowywać w lodówce – radzi Konarzewski. Ważna jest również wiedza o terminach ważności produktów – „należy spożyć do” jest bardziej rygorystyczne niż „najlepiej spożyć przed”. Kreatywność w kuchni Jednym z kluczowych zaleceń jest gotowanie w duchu zero waste. Z pozostałości świątecznych można przygotować nowe dania. - Internet pełen jest inspiracji, jak wykorzystać resztki, by nic się nie zmarnowało – zachęca dyrektor. Jeśli zostaje nam jedzenie, warto się nim podzielić. Gość podpowiada: „Możemy obdarować naszych gości jedzeniem albo zanieść je do jadłodzielni. Ważne jednak, by produkty były odpowiednio przechowywane i opisane”. Ekologiczny koszt marnowania Produkcja żywności wiąże się z ogromnym zużyciem wody i energii. Każdy wyrzucony produkt to także emisja CO₂. - Musimy pamiętać, że za każdą kromką chleba stoją hektary wyciętych lasów i miliony litrów wody – podkreśla Konarzewski. Działania systemowe Federacja Polskich Banków Żywności wspiera zmiany prawne, takie jak ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Choć sieci handlowe odpowiadają za niewielki procent strat, wprowadzenie regulacji przyniosło już pewne efekty. - Niezbędna jest jednak współpraca na każdym etapie – od producentów po konsumentów – dodaje ekspert. Jak podsumowuje Marzena Tabor - Olszewska: - Kupujmy tylko tyle, ile potrzebujemy, dzielmy się nadmiarem, a przy każdej decyzji zakupowej pamiętajmy o kosztach ekologicznych. Święta to czas radości, ale też odpowiedzialności – wobec naszej planety i innych ludzi. Posłuchaj całego odcinka, by dowiedzieć się więcej o tym, jak przygotować świadome i niemarnotrawne święta. Wszystkiego, niezmarnowanego! Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ | |||
| Kampania maślana na święta | 18 Dec 2024 | 00:21:10 | |
Masło przekroczyło granicę 10 zł za kostkę, wywołując reakcje na rynku, w rządzie i w społeczeństwie. Dlaczego jego cena stała się symbolem problemów ekonomicznych? Czy masło to już towar luksusowy? Maślanej historii, która przenika politykę, memy i codzienne życie Polaków, przygląda się gość podcastu „Rzecz w tym”. Skąd się wziął problem z masłem? - Stąd, że idą święta – mówiła w podcaście „Rzecz w tym” Aleksandra Ptak-Iglewska, dziennikarka działu ekonomicznego „Rzeczpospolitej”. Masło odgrywa szczególną rolę w polskich tradycjach kulinarnych, zwłaszcza w okresach świątecznych. Ale nie tylko. - Ewidentnie masło stało się towarem luksusowym – ironizowała Ptak Iglewska. Jednak – ono może być postrzegane jako towar luksusowy, a jednak w tym roku za średnią pensję można kupić 721 kostek masła – o 150 więcej niż nawet dwa lata temu, choć jego ceny faktycznie rosły. Skąd ta „maślana panika”? Ale przecież to nie pierwszy raz, gdy cena kostki, czy jak żartują niektórzy sztabki, masła przekroczyła 10 złotych. - Nie można ubezpieczyć lodówki, ale lodówkę z zawartością masła można już ubezpieczyć – ironizowała dziennikarka.- Masło stało się przedmiotem debat politycznych – zauważyła bohaterka środowego wydania podcastu „Rzecz w tym”. Bo sprawa dotyka bezpośrednio portfeli Polaków. Ptak-Iglewska podkreśliła niestabilność cen na rynku rolnym. To, co dziś obserwujemy na półkach sklepowych, to skutek wielu czynników: globalnych zmian w produkcji, inflacji i decyzji politycznych. Polityczny teatr na maśle? I przedstawiła argumentację, z której wynika, że sprawa ma charakter polityczny. Rząd zdecydował o sprzedaży tysiąca ton masła. - Czy to jest dużo czy mało? No to to jest kropla masła w morzu mleka, bo miesięczna produkcja masła w Polsce to są 20-22 tysiące ton, czyli to jest 1/22 miesięcznej produkcji – mówiła dziennikarka przekonując, że że taka skala ingerencji rynkowej nie będzie miała wpływu na ceny tego produktu. - Ekspert, do którego wyczucia rynku naprawdę mam zaufanie, mówi, że prawdopodobnie to masło po prostu zostanie wywiezione szybko na rynki, gdzie to jest jeszcze droższe, czyli Niemcy, Holandia, bo tam będzie większy zarobek. W dodatku data ważności masła, które sprzeda Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych upływa już za pół roku, jak wynika ze szczegółowego opisu oferty – masło ma dwa lata przydatności, ale w magazynach może być przechowywane jedynie półtora roku. Czyżby więc rząd chciał zarobić kilka punktów poparcia pokazując, że interweniuje, a i tak musiał sprzedać mrożone masło z magazynów, bo zostało wyprodukowane półtora roku temu i trzeba było je sprzedać? Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ | |||
| Anas Adi: Syria będzie krajem demokratycznym i tolerancyjnym | 17 Dec 2024 | 00:28:48 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota rozmawia z Anasem Adim, syryjskim przedsiębiorcą i wieloletnim mieszkańcem Polski. Historia Syrii, brutalność rządów Asada oraz marzenia o wolności i demokracji – to główne tematy tej rozmowy. Jak wygląda życie Syryjczyków po dekadach wojny domowej? Czy Syria ma szansę na pokojową i demokratyczną przyszłość? Droga do Polski i wspomnienia z Hamy Anas Adi opowiada o swojej drodze do Polski oraz o bolesnych wspomnieniach z rodzinnej Hamy, gdzie w 1982 roku był świadkiem brutalnej masakry dokonanej przez reżim Baszara Asada. „Byłem nastolatkiem, gdy miasto zostało zbombardowane. To była rzeź – 40 tysięcy ludzi straciło życie” – wspomina. Propaganda reżimu i prawdziwe oblicze wojny Rozmówca podkreśla, że wojna w Syrii nie zaczęła się od terroryzmu, ale od pokojowych protestów tłumionych brutalnie przez rząd. „Cała propaganda reżimu mówiła o walce z terroryzmem. To była bzdura. Ludzie chcieli godności i demokracji” – mówi Adi, wskazując na manipulacje Asada i jego służb specjalnych. Nadzieja na demokratyczną Syrię Anas Adi wierzy, że Syryjczycy nie pozwolą na nową formę dyktatury, niezależnie od tego, czy byłaby religijna, czy polityczna. „Syryjczycy dojrzeli. Po 54 latach dyktatury nie zgodzą się na żadną inną formę tyranii” – podkreśla. Rola Rosji i międzynarodowe interesy Adi krytykuje postawę Rosji, która wsparła reżim Asada, doprowadzając do dalszej eskalacji konfliktu. „Rosja zrobiła ogromny błąd, stawiając na Assada. Syryjski naród tego nie zapomni” – mówi. Przyszłość Syrii w oczach emigrantów Czy Syria ma szansę na odbudowę? Adi wyraża nadzieję na przyszłość: „Marzę o Syrii otwartej i tolerancyjnej, gdzie prawo będzie respektowane, a ludzie będą mogli żyć w pokoju”. Jego wizja to kraj, który odbudowuje się na fundamentach demokracji i współpracy wszystkich grup społecznych. | |||
| Andrzej Duda w MKOl – ambicja czy misja? | 16 Dec 2024 | 00:19:43 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Kamilem Kołsutem, szefem działu sportowego Rzeczpospolitej, o kontrowersjach i kulisach rekomendacji Andrzeja Dudy jako kandydata na członka Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Czy była głowa państwa ma wystarczające kompetencje, aby reprezentować Polskę w MKOl, i jakie ambicje stoją za tą decyzją? Nominacja Andrzeja Dudy – kontrowersje i reakcje Polski Komitet Olimpijski zaproponował Andrzeja Dudę jako kandydata do MKOl. Decyzja ta wzbudziła emocje, szczególnie w środowisku sportowym. Jak przypomina Kamil Kołsut: - Członek MKOl reprezentuje ruch olimpijski, a nie swój kraj - co stawia pytania o doświadczenie byłego prezydenta w tej dziedzinie. Sportowiec czy polityk – kto lepiej pasuje do MKOl? Gość podcastu zauważa, że do MKOl należą zarówno politycy, jak i sportowcy. Wśród członków są np. była prezydent Chorwacji czy Emir Kataru. Jednak w opinii Kamila Kołsuta, w przypadku Andrzeja Dudy: - Do tej pory nie zdradził się z wielką wiedzą o sporcie i olimpizmie. Poza tym, że przyznawał ordery”. Marzena Tabor-Olszewska pytała o motywacje Andrzeja Dudy: czy to ambicja, czy chęć aktywności po prezydenturze? Kamil Kołsut odpowiada: - To przede wszystkim okazja do zaspokojenia ambicji i zagospodarowania siebie. Raczej nie sądzę, żeby była to chęć zmieniania świata olimpijskiego”. Maja Włoszczowska a przyszłość polskiej reprezentacji w MKOl Obecnie Polskę w MKOl reprezentuje Maja Włoszczowska, wicemistrzyni olimpijska, która pełni funkcję wiceszefowej komisji zawodniczej. Jej kadencja kończy się w 2028 roku, a nominacja Andrzeja Dudy mogłaby zamknąć jej drogę do dalszej działalności w MKOl jako członka niezależnego. Choć prezes PKOl Radosław Piesiewicz mówi o pilnej potrzebie zatwierdzenia kandydatury, Kamil Kołsut wyjaśnia: - MKOl w przyszłym roku nie będzie wybierał nowych członków. Najwcześniej może się to wydarzyć w 2026 roku”. Czy kandydatura byłego prezydenta okaże się dla Polski korzystna? W podsumowaniu Kamil Kołsut podkreśla, że w Polsce mamy wielu wybitnych sportowców, którzy mogliby lepiej odnaleźć się w tej roli: „Osobiście wolałbym, aby taką funkcję pełnił były sportowiec, znający języki i zorientowany w strukturach międzynarodowych”. Zapraszamy do słuchania podcastu „Rzecz w tym” na stronie Rzeczpospolitej oraz w serwisach streamingowych. Dowiedz się więcej o sporcie, polityce i ich wzajemnych wpływach. Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ | |||
| Nie będzie kredytu 0 proc. Chaos w polityce mieszkaniowej się pogłębia | 12 Dec 2024 | 00:19:48 | |
Minister rozwoju Krzysztof Paszyk ogłosił w czwartek rano, że nie będzie kredytu O proc. Czy to koniec wielkich obietnic koalicji? Jak rząd Donalda Tuska radzi sobie w polityce mieszkaniowej? Czy to był stracony rok? W przededniu rocznicy powołania rządu w podcaście „Rzecz w tym” jego osiągnięcia gabinetu podsumowuje Adam Roguski.
Minister Krzystof Paszyk kończy sagę o kredycie 0 proc. Michał Płociński i Adam Roguski analizują poranne słowa ministra, które odbijają się szerokim echem. Roguski zwraca uwagę, że choć minister wspomniał o nowych propozycjach mieszkaniowych, które poznamy na początku przyszłego roku, to w praktyce po tym wywiadzie ministra chaos w polityce mieszkaniowej rządu tylko się pogłębia. „To była słowna szermierka. Minister nie dokończył myśli i zostawił społeczeństwo z pytaniami” – ocenia dziennikarz działu ekonomicznego „Rzeczpospolitej”. | |||
| Czy przekręt z wyborami w Rumunii da się powtórzyć w Polsce? | 11 Dec 2024 | 00:37:39 | |
Dlaczego wybory prezydenckie w Rumunii wzbudziły takie kontrowersje? Jak mechanizmy dezinformacji i ingerencji zewnętrznych wpłynęły na wynik głosowania i doprowadziły do jego unieważnienia? Analityk mediów społecznościowych Michał Fedorowicz zdradza kulisy tego zaskakującego procesu politycznego.
- Proces wyborczy w Rumunii został zakwestionowany z powodu szeroko zakrojonej operacji informacyjnej, której celem było wpłynięcie na wynik wyborów – tłumaczy Michał Fedorowicz przewodniczącym europejskiego kolektywu analitycznego Res Futura. - Służby rumuńskie wskazały na naruszenie przestrzeni internetowej przez aktorów trzecich – mówi Fedorowicz. Operacje dezinformacyjne były nie tylko skierowane na wewnętrzny rynek rumuński, ale również miały szeroki oddźwięk w krajach sąsiednich, takich jak Polska czy Ukraina. Manipulacje te podważyły zaufanie obywateli do procesu demokratycznego.
Wybory te miały być przeprowadzone w standardowy sposób, jednak według ekspertów, zewnętrzni aktorzy włamali się do przestrzeni medialnej i społecznościowej. Efektem były oskarżenia o manipulacje oraz decyzja sądu konstytucyjnego o nieważnieniu pierwszej tury głosowania. Jak wyjaśnia Fedorowicz, jednym z kluczowych elementów tej kampanii była szeroko zakrojona manipulacja informacyjna, która rozpowszechniała chwytliwe hasła popularne w mediach społecznościowych i zyskały ogromny zasięg, budując obraz kandydata jako „idealnego przywódcy”. Odwołują się do resentymentu i lęków przed światem. – Kiedyś byliśmy wielkim państwem, jesteśmy ważni, powinniśmy sami decydować o sobie. Nie interesuje nas inne wojny. To już jest ciekawe. Chcemy pokoju, bo chcemy się rozwijać, dlatego, żeby mieć więcej pieniędzy w portfelu być ważnym i żeby się z nami liczyli. I to jest pierwsza taka podstawowa zbudowana narracja – opowiada Fedorowicz. Później zaś pojawia się odpowiedź?: jedynym kandydatem, który może nam to zapewnić, jest Călin Georgescu. Czy w Polsce możliwe jest przeprowadzenie podobnej operacji? Zdaniem Fedorowicza, jesteśmy łatwym celem. Po pierwsze występują problemy gospodarcze, po drugie historyczne, silna polaryzacja, niskie zaufanie do państwa i mediów.
Jakie wnioski można wyciągnąć z wydarzeń w Rumunii? Czy manipulacje wyborcze staną się normą w Europie Środkowo-Wschodniej? O tym wszystkim posłuchasz w najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym”.
| |||
| prof. Roman Kuźniar: Nowej fali uchodźców nie należy się spodziewać | 10 Dec 2024 | 00:24:30 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota rozmawia z profesorem Romanem Kuźniarem o dramatycznym upadku reżimu Baszara Asada. Jakie siły doprowadziły do tego punktu po latach wojny domowej? Czy Syria ma szansę na odbudowę, a może czeka ją kolejna fala chaosu? Ekspert analizuje role Rosji, Turcji i Iranu oraz przewiduje konsekwencje dla Bliskiego Wschodu i świata.
Po 13 latach brutalnej wojny domowej reżim Baszara Asada upadł, pozostawiając Syrię na rozdrożu. Jak zauważa prof. Roman Kuźniar, zmiana ta nie była wynikiem jednego czynnika, ale całego splotu wydarzeń. „To jest tak jak z wypadkami lotniczymi – na jedno wydarzenie składa się wiele przyczyn. Sytuacja zwyczajnie dojrzała, a Asad tego nie dostrzegł” – komentuje Kuźniar.
Turcja triumfuje, Rosja traci grunt
Kluczową rolę w sukcesie rebeliantów odegrała Turcja, która wspierała opozycję od samego początku konfliktu. „Wygrała Turcja i to bardzo jednoznacznie. Erdogan jest ojcem chrzestnym tej rebelii, która obaliła Asada” – mówi profesor.
Z kolei Rosja, która przez lata utrzymywała Asada przy władzy, teraz zmaga się z własnymi problemami, przede wszystkim wojną na Ukrainie. Jak zauważa ekspert: „Rosja i Iran przez lata ratowały reżim Asada, ale teraz nie mają sił, by go obronić.”
Iran na krawędzi, Kurdowie tracą
Iran, drugi filar wsparcia dla Asada, również osłabł. Wewnętrzne problemy i międzynarodowa presja zmusiły Teheran do ograniczenia działań w Syrii. „Iran słabnie wewnętrznie, a jego wpływy na Bliskim Wschodzie maleją” – tłumaczy Kuźniar.
Na tej zmianie najbardziej ucierpią Kurdowie. Profesor Kuźniar nie ma złudzeń: „Kurdowie tracą potężnie, bo Erdogan dostał wolne ręce. Nie będzie nikogo, kto stanie w ich obronie po stronie syryjskiej.”
Przyszłość Syrii: Szansa na odbudowę czy kolejne wojny?
Sytuacja w Syrii rodzi pytania o możliwość odbudowy i powrotu uchodźców. Czy nowa władza będzie w stanie ustabilizować kraj? „Jeżeli nowa władza będzie się zachowywać mądrze, Syria może stać się atrakcyjna dla tych, którzy musieli uciekać” – mówi profesor Kuźniar.
Globalne konsekwencje i perspektywy dla Bliskiego Wschodu
Upadek Asada ma ogromne znaczenie dla całego regionu i świata. Jak zauważa Kuźniar: „Izrael może dokładać do pieca, bo w interesie Netanjahu jest mieć wrogów i prowadzić destabilizację.”
Bliski Wschód stoi na progu nowego porządku, w którym układ sił będzie się dynamicznie zmieniał. „Tempo wydarzeń w Syrii jest tak niebywałe, że trudno przewidzieć, czy dojdzie do wojny czy do rządu ocalenia narodowego.”
Zapraszamy do wysłuchania całego podcastu. | |||
| „Fałszywi święci Mikołajowie” i populizm – bolączki polskiej gospodarki? | 09 Dec 2024 | 00:24:02 | |
Polityka gospodarcza w Polsce to temat budzący skrajne emocje. W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” analizujemy ostrzeżenia Leszka Balcerowicza o „fałszywych świętych Mikołajach” rozdających obywatelom kosztowne prezenty, które w efekcie obciążają ich samych. Gościem poniedziałkowego odcinka podcastu jest Krzysztof Adam Kowalczyk, kierownik działu Ekonomia „Rzeczpospolitej”. Rozmawiamy o konsekwencjach rozdawnictwa pieniędzy, inflacji oraz stagnacji gospodarczej, która może uniemożliwić Polsce dogonienie Zachodu.
Leszek Balcerowicz w wywiadzie dla RMF wskazał, że luźna polityka pieniężna i fiskalna prowadzi do stagnacji, a nie rozwoju gospodarczego. Nasz gość przyznaje, że Balcerowicz ma rację. - Narodowy Bank Polski zbyt długo utrzymywał zerowe stopy procentowe, co wydłużyło okres wysokiej inflacji – mówi Krzysztof Adam Kowalczyk. Dyskusja rozwija się wokół błędów, które sprawiły, że Polacy odczuwają spadek siły nabywczej swoich oszczędności i wynagrodzeń.
Inflacja – efekt luźnej polityki
Rozmówca zwraca uwagę na przyczyny inflacji, które sięgają daleko przed pandemię czy wojnę w Ukrainie. - Zamiast ograniczać wydatki, rządy rozdawały pieniądze, a bank centralny nie trzymał lejców. Skutkiem był skok inflacji do 18% w 2022 roku – wyjaśnia Kowalczyk. Wskazuje też na działania polityczne przed wyborami, takie jak obniżki stóp procentowych, które służyły bardziej interesom władzy niż stabilności gospodarczej.
„Fałszywi święci Mikołajowie” w polskiej polityce Leszek Balcerowicz w dzisiejszym wywiadzie dla RMF nazwał rządowych darczyńców „fałszywymi świętymi Mikołajami”. Kowalczyk rozwija tę metaforę: „To jakby ktoś dał ci pierścionek z brylantem na kredyt zapisany na twój PESEL. Święty Mikołaj okazuje się fałszywy, bo rachunek i tak zapłacisz sam”. Takie działania, zdaniem eksperta, prowadzą do zadłużenia państwa i obciążenia przyszłych pokoleń, które będą musiały spłacać te kosztowne prezenty.
Populizm kontra rozsądek Polska gospodarka cierpi na zbyt duży wpływ polityki i populizmu, który napędza nieodpowiedzialne wydatki. - Nie da się wygrać wyborów bez obietnic typu 500+ czy 800+ – zauważa Kowalczyk. Problemem jest również brak woli politycznej, by przeprowadzać poważne rozmowy o konieczności oszczędzania czy zwiększania podatków w trudnych czasach.
Leszek Balcerowicz wskazuje, że obecna polityka gospodarcza prowadzi do stagnacji. Wciąż pozostajemy w tyle za krajami Zachodu w zakresie dochodów i produktywności. Kowalczyk podkreśla, że rozwiązaniem mogłoby być inwestowanie w innowacyjność i wzrost produktywności, a nie sztuczne podnoszenie płacy minimalnej czy wspieranie niskomarżowych sektorów gospodarki.
Polska ma jeden z najwyższych udziałów sektora państwowego w gospodarce w Europie. Zdaniem naszego gościa, przedsiębiorstwa kontrolowane przez państwo często działają mniej efektywnie. - Największe firmy energetyczne czy banki są zarządzane przez osoby z politycznego nadania, co nie sprzyja innowacyjności – mówi Kowalczyk. Przykłady krajów takich jak Norwegia pokazują, że sektor państwowy może działać efektywnie, ale wymaga profesjonalnego zarządzania.
Czas na poważne rozmowy Na zakończenie rozmowy Kowalczyk apeluje o większą odpowiedzialność w polityce gospodarczej. Podkreśla, że społeczeństwo powinno być świadome, iż państwo nie ma własnych pieniędzy – rozdawane środki pochodzą z podatków lub długów. - Politycy boją się mówić o zaciskaniu pasa, bo to niemodne. Ale bez poważnych reform stagnacja gospodarcza będzie naszą codziennością – ostrzega.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o aktualnych analizach i prognozach gospodarczych, odwiedź dział Ekonomia na rp.pl. Zachęcamy też do słuchania kolejnych odcinków podcastu „Rzecz w tym”, w których omawiamy najważniejsze wyzwania stojące przed Polską i światem. | |||
| Kacper Kita: Francja osuwa się w prawdziwy chaos – to największy kryzys V Republiki | 05 Dec 2024 | 00:34:34 | |
Precedens za precedensem: rząd upada, parlament jest sparaliżowany, a Marine Le Pen i Jean-Luc Mélenchon szykują się już na przedterminowe wybory prezydenckie. Emmanuel Macron próbuje być katechonem przeciwko ekstremizmom. Ale tym razem to się może nie udać – opowiada Kacper Kita w podcaście „Rzecz w tym”.
Francja stoi na krawędzi kryzysu politycznego, jakiego nad Sekwaną nie widziano od 1958 roku, a jego konsekwencje mogą się przełożyć na stabilność całej Unii Europejskiej. Co oznacza upadek rządu Michela Barniera? – wyjaśnia Kacper Kita, publicysta portalu Nowy Ład i autor magazynu „Plus Minus”, weekendowego wydania „Rzeczpospolitej”. A także autor książki „Saga rodu Le Penów”. Emmanuel Macron w defensywie, a Marine Le Pen i Jean-Luc Mélenchon na fali Liderzy skrajnej prawicy i lewicy jednoczą siły przeciwko Emmanuelowi Macronowi. Czy Francja zmierza ku scenariuszowi, w którym w drugiej turze wyborów prezydenckich zmierzą się wyłącznie „ekstrema”? Oboje liderzy opozycji – prawicowa Marine Le Pen i lewicowy Jean-Luc Mélenchon – próbują wykorzystać kryzys do osłabienia Macrona. Czy ich cel to obalenie prezydenta, czy przygotowanie się do wyborów w 2027 roku? Co oznacza groźba wiszącego nad Marine Le Pen procesu o defraudację funduszy Parlamentu Europejskiego i prawdopodobnego pozbawienia jej prawa do udziału w życiu publicznym? Europa w kryzysie. Jak sytuacja we Francji przekłada się na stabilność Unii Europejskiej? Francuski chaos to tylko wierzchołek góry lodowej. Niemcy, Hiszpania i inne kluczowe kraje Unii Europejskiej również zmagają się z poważnymi problemami. Czy to szansa dla Polski, by wzmocnić swoją pozycję na arenie międzynarodowej? „Francja i Niemcy mają wewnętrzne problemy, ale też są między sobą pokłócone, co otwiera nowe możliwości dla innych państw Unii” – mówi Kacper Kita. „Dla Polski jest to szansa, żeby w tych rozgrywkach w Europie trochę ugrać – raz z jednymi, raz z drugimi”. #Francja #Macron #PiątaRepublika #MarineLePen #JeanLucMélenchon #FrancuskaPolityka #UniaEuropejska #PodcastRzeczWtym #Rzeczpospolita #KacperKita #WyboryWeFrancji #PolitykaEuropejska #MacronKryzys #Francja2024 #PolitykaFrancji #PodcastPolityczny | |||
| Nie da się uratować TK bez zmiany konstytucji – to zaklinanie rzeczywistości | 04 Dec 2024 | 00:14:28 | |
„Obecna sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym jest dysfunkcyjna i patologiczna – nie do pogodzenia z założeniami, które leżały u podstaw tej instytucji" – mówi Tomasz Pietryga w podcaście „Rzecz w tym”. Czy jest jeszcze szansa na przywrócenie jej pierwotnej roli strażnika prawa? Co dzieje się w Trybunale Konstytucyjnym? O tym w najnowszym odcinku codziennego podcastu „Rzeczpospolitej” Michał Płociński rozmawia z Tomaszem Pietrygą, zastępcą redaktora naczelnego i szefem działu prawnego „Rz”. Co tajemnicza rezygnacja Julii Przyłębskiej z funkcji prezesa TK zmienia w długotrwałym chaosie prawno-politycznym, który podważa funkcjonowanie tej kluczowej dla państwa prawa instytucji? Czy rzeczywiście możliwe jest naprawienie Trybunału, wystarczy tylko wygrać wybory prezydenckie? Kryzys w Trybunale Konstytucyjnym: czyja to gra? Rezygnacja Julii Przyłębskiej z funkcji prezesa, choć nie z sędziowskiego składu TK, wywołała pytania o cel tej decyzji. Jak zauważa Tomasz Pietryga, „był to manewr taktyczny mający umożliwić wybór następcy przez zgromadzenie sędziów”. Przyłębska ma swojego faworyta – Bartłomieja Sochańskiego, co dodatkowo podsyca spekulacje o dalszej instrumentalizacji Trybunału. Braki w składzie Trybunału, wynikające z odejścia sędziów, w tym tych uznanych za „dublerów”, nie przeszkadzają w teoretycznym działaniu zgromadzenia. Jednak rząd unika uzupełniania wakatów, co będzie przedłużać stan niepewności. Jak zauważa Tomasz Pietryga, „rząd wstrzymuje nominacje, by nie legitymizować obecnego składu Trybunału, czekając na możliwą zmianę po wyborach prezydenckich, ale w obecnym stanie prawnym jest to niewykonalne, to zaklinanie rzeczywistości”. Konstytucja na przeszkodzie zmian w Trybunale Zdaniem Pietrygi, bez zmiany konstytucji nie uda się „zresetować” TK. Próby regulowania sytuacji ustawami nie przyniosą oczekiwanych skutków, gdyż nie da się zmusić obecnych sędziów do odejścia. „Kadencje są zapisane w konstytucji i nie można ich skrócić ustawą” – podkreśla. Wicenaczelny „Rzeczpospolitej” przewiduje, że układ sił w Trybunale może pozostać problematyczny aż do kolejnych wyborów parlamentarnych. Nawet w przypadku uzupełnienia wakatów mogą pojawić się nowe konflikty wewnętrzne, podobne do tych w Sądzie Najwyższym. „To prowadzi do patologii, które uniemożliwiają działanie Trybunału jako niezależnego arbitra” – ostrzega Pietryga. Przyszłość TK: Nadzieja w politycznym kompromisie? Na koniec rozmowy Michał Płociński wyraża nadzieję na zmianę podejścia w polskiej polityce po wyborach prezydenckich. Czy możliwe jest porozumienie w sprawach tak kluczowych, jak przyszłość TK? To pytanie pozostaje otwarte, choć Tomasz Pietryga podkreśla, że wymagałoby to zarówno woli politycznej, jak i odwagi w zmianach systemowych. Czy Trybunał Konstytucyjny powróci do swojej pierwotnej roli strażnika konstytucji? O tym, co czeka nas w kolejnych latach, zdecydują polityczne i prawne decyzje, których skutki odczujemy wszyscy. Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ #PodcastRzeczwTym #TomaszPietryga #TrybunałKonstytucyjny #KryzysTK #JuliaPrzyłębska #Polityka #Prawo #Konstytucja #ZmianaKonstytucji #PrawoiSprawiedliwość #ResetTrybunału #SpórPolityczny #ReformaWymiaruSprawiedliwości #Rząd #Opozycja #PolitykaPrawna #Demokracja #PolskaPolityka #SystemPrawny #Orzecznictwo #WyboryPrezydenckie2025 #TrybunałKonstytucyjny2024 #ReformaTK #KonfliktPolityczny #MichałPłociński #Rzeczpospolita #RP #PrawoKonstytucyjne #Sędziowie #WymiarSprawiedliwości | |||
| Gruzja płonie. My Polacy musimy ją wspierać | 03 Dec 2024 | 00:25:58 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w Tym” Bogusław Chrabota rozmawia z Krzysztofem Strachotą, ekspertem Ośrodka Studiów Wschodnich, o sytuacji w Gruzji. Rozmowa dotyczy eskalacji protestów w Tbilisi, rosnącej roli prezydent Salome Zurabiszwili, a także wyzwań dla gruzińskiego proeuropejskiego kursu w kontekście relacji z Rosją i Unią Europejską.
Protesty w Gruzji się nasilają. Tbilisi stało się epicentrum nie tylko politycznych starć, ale także kluczowym punktem na mapie geopolitycznych napięć. Gruziński rząd pod przewodnictwem partii „Gruzińskie Marzenie” zdecydował się przerwać negocjacje akcesyjne z UE, odsuwając ich perspektywę do 2028 roku. W tym samym czasie prezydent Salome Zurabiszwili, choć formalnie niezwiązana z żadną partią, staje się symbolem oporu społecznego. „Jej obecność dodaje powagi ruchowi protestu” – zauważa Krzysztof Strachota.
Jakie są przyczyny chaosu w Gruzji? Według Strachoty, długotrwałość władzy „Gruzińskiego Marzenia” doprowadziła do arogancji i izolacji, podczas gdy opozycja jest zbyt rozbita, by skutecznie się przeciwstawić. Jednocześnie społeczeństwo gruzińskie, choć w przeważającej większości proeuropejskie, odczuwa silne obawy przed powtórzeniem scenariusza ukraińskiego. „Władze Gruzji skutecznie straszyły swoich wyborców wojną” – podkreśla ekspert, tłumacząc, dlaczego spowolnienie kursu na Zachód znalazło poparcie w części społeczeństwa.
W rozmowie analizowane są także możliwe powiązania lidera „Gruzińskiego Marzenia”, Bidziny Iwaniszwilego, z Rosją. „Jego pozycja i mentalność są osadzone w latach 90., w moskiewskim środowisku, co budzi uzasadnione pytania o prorosyjskie wpływy” – zauważa Strachota.
Czy Gruzja może liczyć na wsparcie z Zachodu? Gość podcastu jest sceptyczny co do zaangażowania Stanów Zjednoczonych: „Kaukaz przestał być strategicznie ważny dla USA, zwłaszcza w obliczu konfliktu na Ukrainie i wyzwań związanych z Chinami”. To Europa i Polska mogą odegrać kluczową rolę, utrzymując presję na demokratyzację Gruzji i wspierając opozycję.
Na zakończenie podcastu prowadzący i jego gość zastanawiają się, co oznacza obecna sytuacja dla regionu Kaukazu. Czy niestabilność w Gruzji wpłynie na Armenię i Azerbejdżan? Czy Turcja i Rosja będą kontynuować swoje rozgrywki na tym obszarze? I wreszcie, jak Polska może pomóc w utrzymaniu stabilności i proeuropejskiego kursu Gruzji? | |||
| Przed Polską pół roku kampanii prezydenckiej. Na jakie błędy muszą uważać kandydaci? | 02 Dec 2024 | 00:32:11 | |
- Najgorszym błędem kandydata w wyborach prezydenckich jest wprowadzanie zgrzytów w przekazie. Wypowiedzi takie jak o ‘genie polskości’ sprawiają, że wyborcy zaczynają się zastanawiać: czego ten kandydat właściwie chce? – mówi w podcaście Rzecz w tym Jakub Korus, dziennikarz Newsweeka. W najnowszym odcinku podcastu Rzeczpospolitej poruszono temat nadchodzących wyborów prezydenckich w Polsce. Gość - Jakub Korus omówił potencjalne scenariusze kampanii, rolę kandydatów oraz wpływ wydarzeń zewnętrznych na przebieg wyborów. Dyskusja dotyczyła zarówno strategii obecnych kandydatów, jak i możliwości pojawienia się „czarnego konia” w wyścigu o prezydenturę.
Czy pojawi się kandydat „znikąd”? Jakub Korus podkreślił, że w polskiej polityce często pojawiają się zaskakujące postacie, ale trudno o kandydatów „znikąd”, którzy mają szansę na wygraną. - Żeby przebić się w tak krótkim czasie, trzeba ogromnych zasobów finansowych albo niebywałej rozpoznawalności. W Polsce koszt kampanii prezydenckiej to nawet 40 milionów złotych – zauważył Korus, wskazując, że takie zasoby posiada niewielu. Rozmówca Marzena Tabor – Olszewskiej zwrócił uwagę na fakt, że system wyborczy w Polsce sprzyja rywalizacji dwóch głównych obozów – liberalnego i konserwatywnego. - To odbicie globalnych trendów politycznych. Mamy do czynienia z coraz mocniejszym podziałem między grupą liberalną a konserwatywną, a social media tylko pogłębiają te podziały – wyjaśnił. Korus wskazał, że dla wielu kandydatów wybory prezydenckie są szansą na zbudowanie politycznej przyszłości. - Wyniki takie jak Pawła Kukiza w 2015 roku czy Szymona Hołowni w 2020 roku pokazały, że kampania prezydencka to świetna okazja do zbudowania bazy wyborczej. Jednak kluczem jest przetrwanie tej bazy przez kolejne lata – ocenił.
Rafał Trzaskowski – wyzwania w długiej kampanii W kontekście kandydata Koalicji Obywatelskiej rozmówca zauważył, że Trzaskowski musi zmierzyć się z długą, półroczną kampanią, która różni się od jego krótkiego startu w 2020 roku. - Trzaskowski podkreśla swoją determinację, ale będzie musiał stawić czoła zarówno Karolowi Nawrockiemu, jak i Szymonowi Hołowni, co może podzielić głosy wyborców opozycji – zaznaczył.
Kontrowersje w wypowiedziach kandydatów Korus odniósł się do kontrowersyjnych wypowiedzi Karola Nawrockiego, w tym o „genie polskości”. - Takie słowa mogą zniechęcać wyborców i wprowadzać niepotrzebne zgrzyty w przekazie kampanii. Kandydat musi mieć spójny, prosty i wyważony przekaz – stwierdził, dodając, że niespójność może osłabić wizerunek pretendenta. Zapytany o potencjalne historyczne wydarzenia w tej kampanii, Korus wskazał na mniejszą rolę debat oraz możliwość, że kluczowe znaczenie mogą mieć symboliczne gesty. - Błędem Trzaskowskiego w 2020 roku było niepojechanie do Końskich. Takie symbole mogą urastać do rangi wydarzeń decydujących o wyniku wyborów – powiedział.
Bezpieczeństwo a kampania prezydencka Jakub Korus zwrócił uwagę, że kampania może być mocno kształtowana przez wydarzenia zewnętrzne, takie jak kryzys migracyjny czy wojna w Ukrainie. - Polityka bezpieczeństwa i reagowanie na kryzysy zewnętrzne mogą zdominować narrację kampanii. Oczy wszystkich będą zwrócone na to, jak kandydaci radzą sobie z tymi tematami – podsumował. Rozmowa podkreśliła kluczowe wyzwania i dynamikę kampanii prezydenckiej, w której duże znaczenie mają nie tylko strategie kandydatów, ale także wpływ wydarzeń zewnętrznych i kontekst globalny.
| |||
| Marcin Giełzak: Czy Karol Nawrocki stanie się Gorbaczowem IPN-u? | 28 Nov 2024 | 00:35:58 | |
„Historia jest zbyt ważna, by zostawić ją historykom” – zauważa w programie „Rzecz w tym” Marcin Giełzak, współautor podcastu „Dwie Lewe Ręce”. Potrzebujemy Instytutu Pamięci Narodowej do budowy wspólnoty narodowej i prowadzenia polityki historycznej. Ale jak uratować IPN przed nim samym? I przed prezesem Karolem Nawrockim? Start Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich może być początkiem końca Instytutu Pamięci Narodowej. Michał Płociński wraz z Marcinem Giełzakiem, publicystą i historykiem, krytycznie analizują rolę IPN w polskiej polityce historycznej. Dyskutują o reformach, kontrowersjach i konieczności budowania nowego modelu instytucji pamięci. Czy IPN potrzebuje swojego Gorbaczowa?
Gość podcastu przypomina, że polityka historyczna jest kluczowa dla budowania tożsamości narodowej. „Historia jest zbyt poważną sprawą, by zostawić ją historykom” – mówi, krytykując jednocześnie instrumentalne wykorzystywanie IPN przez polityków. Co zrobić z pamięcią narodową?
Rozmowa dotyka również problemów z opowiadaniem polskiej historii za granicą i promowaniem pozytywnych narracji. „Polska miała w czasie okupacji dwa podziemne uniwersytety – kto o tym wie?” – pyta retorycznie Giełzak, apelując o bardziej spójną politykę pamięci. Lewica a IPN
#IPN #PolitykaPamięci #HistoriaPolski #MarcinGiełzak #MichałPłociński #PodcastRzeczWtym #Rzeczpospolita #KarolNawrocki #PolitykaHistoryczna #ReformaIPN #EdukacjaHistoryczna #PolskaPolityka #HistoriaNarodowa #InstytutPamięciNarodowej #Wybory2025 #PodcastPolski #DyskusjaHistoryczna #PolskaLewica #PolitykaIPN #PamięćNarodowa | |||
| Nowa Komisja Europejska – kompromisy i spory na starcie | 27 Nov 2024 | 00:23:06 | |
Parlament Europejski zatwierdził we środę nową Komisję Europejską pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen. O stojących przed nią wyzwaniach, sporach i kompromisach, a także o polskim stanowisku w sprawie umowy UE z Mercosurem w podcaście „Rzecz w tym” mówiła Anna Słojewska, brukselska korespondentka „Rzeczpospolitej” Był jakiś taki tydzień, dziesięć dni zawieszenia, kiedy nie było jasne czy ta komisja rzeczywiście zacznie działać 1 grudnia, czy ten termin zostanie dotrzymany, czy też dojdzie do jakichś przepychanek czy konieczności wymiany kandydata – mówiła Słojewska.Największe napięcia dotyczyły kandydatów reprezentujących skrajną prawicę. – Lewica miała wątpliwości wobec dwóch kandydatów skrajnej prawicy. Jeden to Olivier Verhalli, węgierski kandydat, człowiek Orbana, oczywiście, który ma być komisarzem do spraw zdrowia. Drugi Rafael Fitto, włoski kandydat z rządu, premier Giorgi Meloni, czyli też skrajna prawica, Bracia Włosi. On został komisarzem do spraw polityki spójności i co się bardzo lewicy nie podobało, również wiceprzewodniczącym wykonawczym. – mówi dziennikarka.W odpowiedzi na te groźby chadecy zagrozili zawetowaniem socjalistki Teresy Ribery. - Chadecja hiszpańska zarzuca jej, że nie radziła sobie w czasie ostatniej katastrofalnej powodzi w Walencji – tłumaczyła Słojewska.Co zaskoczyło korespondentkę „Rzeczpospolitej” w obecnej procedurze zatwierdzania Komisji? - To, że koniec końców wszyscy kandydaci zostali zatwierdzeni. Dlatego, że to jest chyba po raz pierwszy od 25 lat, kiedy żaden z kandydatów nie zostaje odrzucony przez Parlament Europejski – mówiła Słojewska. Co dalej z umową UE z Mercosurem? Aby się dowiedzieć, zapraszamy do wysłuchania podcastu. Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ | |||
| Maciej Lasek: Zabrało to trochę czasu, ale dziś jestem fanem CPK | 26 Nov 2024 | 00:26:29 | |
W najnowszym odcinku „Rzecz w Tym” Bogusław Chrabota rozmawia z dr Maciejem Laskiem, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, o przyszłości tej kontrowersyjnej inwestycji. Czy CPK ma szansę zmienić Polskę, czy pozostanie politycznym symbolem podziałów? Centralny Port Komunikacyjny (CPK) – jedni widzą w nim klucz do rozwoju Polski, inni przejaw nieuzasadnionej megalomanii. W rozmowie z Bogusławem Chrabotą, dr Maciej Lasek odpowiada na pytania o realny stan projektu oraz jego przyszłość. Jakie zmiany wprowadzono po objęciu władzy przez nową administrację? „Ten projekt nie mógłby trafić na lepszy moment niż teraz, gdy priorytetem jest zdrowy rozsądek, a nie polityczne dogmaty” – podkreśla Lasek. Nowa strategia – realność i optymalizacja Minister Lasek wyjaśnia, że obecne podejście do CPK różni się od wcześniejszego. Zamiast skupiać się na spektakularnych zapowiedziach, projekt kładzie nacisk na dokładne planowanie i optymalizację. „Nie możemy dopuścić, żeby tabor warty miliardy woził za darmo powietrze” – zaznacza. Ostatnie decyzje obejmują między innymi dopracowanie infrastruktury kolejowej i lotniczej oraz realne plany wykupu gruntów. Główne wyzwania Według Laska, budowa CPK to jedno z największych logistycznych przedsięwzięć w historii Polski. „Na samą budowę lotniska potrzeba 90 milionów ton kruszywa” – wskazuje, podkreślając skalę i złożoność projektu. Wskazuje także na konieczność dostosowania planów do rzeczywistych potrzeb transportowych Polaków. Lotnisko Radom kontra CPK Dr Lasek nie unika krytyki wobec wcześniejszych inwestycji w infrastrukturę lotniczą. „Radom to świetna infrastruktura, ale nietrafiona inwestycja. Nie możemy powtórzyć tych błędów przy CPK” – mówi, zwracając uwagę na potrzebę całościowego spojrzenia na projekt. Polska 100 minut i perspektywa nowoczesności Projekt CPK zakłada nie tylko stworzenie lotniska, ale także spójny system transportowy, umożliwiający szybkie przemieszczanie się między największymi miastami w Polsce. „CPK to nie tylko lotnisko, ale też Koleje Dużych Prędkości – chcemy, by Polska stała się bardziej zintegrowana” – mówi minister. Perspektywy Polskich Linii Lotniczych LOT Rozmowa porusza także temat Polskich Linii Lotniczych LOT, które odgrywają kluczową rolę w projekcie CPK. „Nie możemy zbudować największego lotniska w Europie Środkowo-Wschodniej tylko po to, by obsługiwało zagraniczne linie” – podkreśla Lasek. Jego zdaniem przyszłość LOT-u i CPK są ze sobą nierozerwalnie związane. Realizacja na czas i w budżecie – możliwe? Lasek optymistycznie patrzy na możliwość zakończenia inwestycji zgodnie z harmonogramem. „Nieprzypadkowo minister Horała uciekł z tego projektu. My jesteśmy w stanie go naprawić i dostarczyć zgodnie z planem” – podsumowuje. Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ | |||
| Dr Jan Maria Jackowski: Karol Nawrocki? Nie można go porównywać z Andrzejem Dudą | 25 Nov 2024 | 00:31:23 | |
Nie sądzę, żeby Karol Nawrocki wygrał prawybory w PiS - mówił w podcaście „Rzecz w Tym” dr Jan Maria Jackowski, analityk polityki, były parlamentarzysta, w rozmowie z Arturem Bartkiewiczem.
Były senator był pytany o opublikowane w poniedziałek przez „Rzeczpospolitą” wyniki sondażu, który w II turze daje Rafałowi Trzaskowskiemu, prezydentowi Warszawy i kandydatowi KO na prezydenta, 49,7 proc. poparcia przy 26,2 proc. poparcia dla prezesa IPN Karola Nawrockiego, obywatelskiego kandydata na prezydenta, którego popiera PiS. Czy takie wyniki paradoksalnie nie są groźniejsze dla Koalicji Obywatelskiej, ponieważ mogą uśpić jej czujność?
- Do każdego kontrkandydata z punktu widzenia KO trzeba podchodzić z pokorą i nie popełnić błędu pychy, przekonania, poczucia wyższości. Zgadzam się z opinią,że dla Koalicji Obywatelskiej, jeśli chce wygrać te wybory, bardzo groźne byłoby przekonanie, że mają tak dobrego kandydata, że ten kandydat jest pewnym zwycięzcą wyborów. Tu trzeba podchodzić z pokorą - odparł gość programu „Rzecz w Tym”.
- Te sondaże będą się zmieniały, a poza tym nie znamy wszystkich uczestników, którzy będą realnie startowali w tych wyborach – zwrócił też uwagę Jackowski. - Być może pojawi się jakiś kandydat zupełnie niespodziewany, który może odegrać rolę „czarnego konia” wyborów – dodał. Jackowski był następnie pytanie czy – jego zdaniem – Karol Nawrocki, poparty przez PiS kandydat na prezydenta, wygrałby prawybory w PiS, gdyby takie zostały zorganizowane. - Nie sądzę, żeby wygrał prawybory w PiS – przyznał Jackowski. Były senator zauważył przy tym, że Karola Nawrockiego nie można porównywać z Andrzejem Dudą i jego kandydaturą przed wyborami w 2015 roku. - On był członkiem PiS-u w momencie, w którym był zgłaszany. Po drugie – miał jednak pewne doświadczenie polityczne, był eurodeputowanym, był posłem, był ministrem w Kancelarii Prezydenta. I wreszcie, po trzecie, Jarosław Kaczyński go zgłosił jako Jarosław Kaczyński. Nie był przedstawiany wtedy jako kandydat obywatelski – przypomniał były senator. Dlaczego ostatecznie zdecydowano się na formułę kandydata obywatelskiego? Zdaniem Jana Marii Jackowskiego Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o to, by nie stracić kontroli nad partią i nie umocnić zbyt bardzo żadnego z kandydatów wywodzących się z którejś frakcji PiS-u. - Dla Jarosława Kaczyńskiego ważne jest to, aby zachował jednoosobową kontrolę nad partią - ocenił. O prawyborach w KO dr Jackowski mówił, że były one bardzo udanym rozwiązaniem socjotechnicznym, m.in. dlatego, że przez dwa tygodnie skupiły uwagę opinii publicznej na kandydatach Koalicji Obywatelskiej.
Były senator przestrzegał jednak przed uleganiem wrażeniu, że wybór w prawyborach między Rafałem Trzaskowskim a Radosławem Sikorskim był de facto wyborem przyszłego prezydenta Polski. Przypomniał w tym kontekście, że Trzaskowski po kampanii prezydenckiej w 2020 roku i wyborach, w II turze których zdobył ponad 10 mln głosów, miał zagospodarować politycznie ten potencjał, ale to mu się nie udało i dopiero powrót Donalda Tuska przywrócił Koalicję Obywatelską do politycznej ekstraklasy. Jackowski zwrócił też uwagę, że polityczne ciążenie Trzaskowskiego ku wartościom lewicowo-liberalnym, może nie spodobać się w symbolicznych Końskich, czyli w Polsce powiatowej, w której – jak powiedział niegdyś Grzegorz Schetyna – wygrywa się wybory. | |||
| Chrześcijański syjonizm – dlaczego Ameryka wspiera Izrael? | 21 Nov 2024 | 00:36:54 | |
Nowa administracja Donalda Trumpa bardziej jeszcze mocniej wspierać Izrael. Jakie idee stoją za chrześcijańskim syjonizmem, który kształtuje politykę USA? W najnowszym odcinku podcastu Michał Płociński rozmawia z Philipem Steele’em, amerykańskim historykiem, o głębokich korzeniach ideologii chrystianizmu i jej wpływie na współczesną Amerykę.
Od dziesięcioleci Stany Zjednoczone są najważniejszym sojusznikiem Izraela, a chrześcijański syjonizm odgrywa kluczową rolę w tym sojuszu. „Chrześcijanie ewangelikalni wierzą, że wspierając Izrael, realizują plan Boży” – zauważa Philip Earl Steele. Wyjaśnia, że dla wielu z nich współczesny Izrael to kontynuacja narracji biblijnej, a jego aktualna mapa znajduje się nawet w amerykańskich wydaniach Pisma Świętego. Skąd ta bliskość USA i Izraela? Nowi liderzy, stare idee Demokraci kontra republikanie – zmiana kursu? Ameryka jako nowy Izrael Dlaczego Donald Trump wygrał wybory? Na zakończenie rozmowy Philip Steele odnosi się do wyników ostatnich wyborów, wskazując na głębokie lęki społeczne białych Amerykanów. „Wybór Trumpa to wyraz obaw o utratę pozycji przez dawną Amerykę – białą, protestancką, z jej purytańskimi korzeniami. To nie kwestia inflacji czy ekonomii, ale strach przed demograficzną rewolucją” – podkreśla historyk, wskazując na tło ideologiczne i kulturowe, które kształtuje współczesną politykę USA. Odcinek skłania do refleksji nad tym, jak religijne przekonania kształtują politykę międzynarodową i relacje amerykańsko-izraelskie. Czy chrześcijański syjonizm wzmocni się w nadchodzących latach? Jak wpłynie to na globalną scenę polityczną? Posłuchaj, aby lepiej zrozumieć te złożone zależności. | |||
| Gen. Skrzypczak: Amerykańska broń w rękach Ukraińców to nowe zasady gry na tej wojnie | 20 Nov 2024 | 00:27:39 | |
- To rakiety precyzyjnego rażenia o zasięgu 300 km. Nie są to rakiety strategiczne, ale ich precyzja pozwala razić kluczowe cele – centra dowodzenia, stanowiska obrony powietrznej czy węzły komunikacyjne. Dla Rosji to sygnał, że Ukraina ma narzędzia, aby działać skutecznie w głąb jej terytorium – tłumaczył w podcaście gen. Skrzypczak Zdaniem generała, decyzja USA jest odpowiedzią na długoletnie apele ukraińskiego rządu, który od dawna wskazywał na potrzebę narzędzi o większym zasięgu. - Prezydent Zełenski prosił o tę decyzję już na początku wojny. To nie tylko krok techniczny, ale także polityczny – USA pokazują, że są gotowe wspierać Ukrainę na każdym etapie konfliktu – podkreślał emerytowany wojskowy. - Ukraińcy już od dawna mają wyznaczone cele – są to przede wszystkim centra dowodzenia, które Rosjanie uznawali dotąd za bezpieczne. Jego zdaniem broń ta pozwoli również na ataki na węzły komunikacyjne, co utrudni Rosjanom logistykę na froncie. Ataki na cele wewnątrz Rosji mogą mieć również wymiar psychologiczny. Generał wskazuje, że Rosjanie mogą poczuć, że wojna zbliża się do ich domów. - Każdy atak na zaplecze logistyczne czy dowódcze w Rosji to sygnał, że Ukraina jest w stanie działać precyzyjnie i skutecznie, nawet na głębokim terytorium przeciwnika – zauważa ekspert. W odpowiedzi rosyjska narracja skupia się na przedstawianiu USA jako strony konfliktu. „Blogerzy rosyjscy wyraźnie podkreślają, że Amerykanie są głównym celem. To propaganda, która ma wywołać strach i zamieszanie zarówno w Rosji, jak i na Zachodzie” – mówi generał. To jego zdaniem powód, dla którego USA ostrzegała swoich obywateli przebywających w rejonie konfliktu. Pytany o nową doktrynę nuklearną Moskwy, którą w wtorek ogłosił Władimir Putin, generał Skrzypczak powiedział: - Gdyby rzeczywiście stosował tą doktrynę, którą zmodyfikował, to pierwszym obiektem uderzenia byłyby Stany Zjednoczone. Bo to Stany Zjednoczone są tym państwem, które wyraziły zgodę i dały środki do wykonywania uderzeń Ukrainy na terytorium Rosji. Czyli jeżeli już Ukraińcy wykonywali te uderzenia, to w ramach tej retorsji czy w ramach zastosowania tej doktryny Rosjanie powinni, jeżeli by ją stosowali, wykonać uderzenie na terytorium Stanów Zjednoczonych. Oczywiście byłby to początek trzeciej wojny światowej i Rosjanie nie odważą się na taki ruch – uważa były dowódca wojsk lądowych. | |||
| Groźby nuklearne Rosji to tylko polityka. Gen. Dyw. Maciej Klisz - Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych dla „Rzeczpospolitej” | 19 Nov 2024 | 00:38:37 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w Tym” Bogusław Chrabota rozmawia z generałem Maciejem Kliszem, dowódcą operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych, o wpływie 1000 dni wojny w Ukrainie na Polskę i Europę. Jak zmieniły się siły zbrojne, strategie NATO i geopolityka regionu? Generał Klisz analizuje zagrożenia, szanse i wnioski płynące z tego konfliktu. Wojna w Ukrainie trwa już 1000 dni, a Polska odegrała kluczową rolę w utrzymaniu linii obrony naszego wschodniego sąsiada. – „To polska pomoc w krytycznym momencie dała Ukrainie szansę na skuteczny opór” – podkreśla generał Maciej Klisz. W rozmowie z Bogusławem Chrabotą dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych analizuje, jak wojna wpłynęła na naszą obronność, geopolitykę i międzynarodowe sojusze. Rozmowa dotyka również realnych zagrożeń związanych z rosyjskimi groźbami nuklearnymi. – „To element wojny psychologicznej, mający wpłynąć na morale Zachodu. Ale nie możemy lekceważyć żadnego scenariusza” – tłumaczy generał. Ekspert zwraca uwagę na zmiany w NATO, które wzmocniło swoją obecność na wschodniej flance. – „Obecność ponad 10 tysięcy żołnierzy sojuszniczych w Polsce to dowód, jak kluczowym punktem stał się nasz region” – wskazuje Klisz. Polska modernizuje swoje siły zbrojne, inwestując w każdą z domen: lądową, powietrzną, morską, cybernetyczną i kosmiczną. Odcinek porusza także długoterminowe skutki wojny. Jak zauważa generał Klisz, Rosja przestawiła swoją gospodarkę na tryb wojenny, a pokój w Ukrainie nie oznacza końca zagrożenia. – „Musimy być gotowi na długotrwały konflikt, który może zmieniać swoje oblicze, ale pozostanie realnym wyzwaniem dla Polski i świata.” | |||
| Przed wyborami prezydenckimi: niezależny kandydat mógłby wstrząsnąć układem sił | 18 Nov 2024 | 00:18:44 | |
Po co Koalicja Obywatelska organizuje prawybory na kandydata na prezydenta? Czy publikacja sondaży na kilka dni przed głosowaniem faktycznie rozstrzyga wynik? O potencjalnych skutkach politycznych tej decyzji oraz szerszym kontekście, w tym wpływie wyborów w USA na polską scenę polityczną, Marzena Tabor Olszewska rozmawia z Marcinem Dumą, szefem IBRIS.
- Prawybory w Koalicji Obywatelskiej to nie tylko wybór między Rafałem Trzaskowskim a Radosławem Sikorskim, ale też strategia wzbudzenia zaangażowania w strukturach partyjnych - Marcin Duma podkreśla, że choć sondaże publikowane przed głosowaniem wskazują na przewagę Trzaskowskiego, należy zachować ostrożność. - 10 lat temu Bronisław Komorowski również miał wygrać w pierwszej turze, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna – przypomina ekspert.
Jak zmienia się elektorat w Polsce?
Gość podcastu zwraca uwagę na grupy wyborców, które mogą zdecydować o wyniku wyborów prezydenckich. Młodsi, mniej aktywni wyborcy odegrali kluczową rolę w parlamentarnym zwycięstwie opozycji 15 października. Pytanie, czy równie licznie zagłosują w wyborach prezydenckich, pozostaje otwarte.
Duma wskazuje też na potencjalną szansę dla „królika z kapelusza” – niezależnego kandydata spoza głównych partii politycznych. - Po 1989 roku nie było jeszcze tak sprzyjających warunków, aby ktoś spoza politycznego układu miał realną szansę na drugą turę – zauważa ekspert, przywołując sukcesy Szymona Hołowni czy Pawła Kukiza. - Dzisiaj miejsca dla tego trzeciego kandydata jest chyba najwięcej w historii. Polska ma wrażliwość na kandydatów, których nikt wcześniej nie brał pod uwagę. Jeśli znajdzie się ktoś, kto opowie historię o bezpieczeństwie zewnętrznym i ekonomicznym, to może powstać czarny koń tych wyborów – mówi Marcin Duma.
Wpływ wyborów w USA na polską politykę
Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu budzi pytania o globalne trendy i ich wpływ na Polskę. Według Dumy zwycięstwo Trumpa podkreśla przesunięcie priorytetów społecznych z kwestii ideologicznych, takich jak prawa kobiet, na bezpieczeństwo ekonomiczne. - To sygnał, że bytowe postulaty dominują nad światopoglądowymi – komentuje ekspert.
Polska polityka może również dostosować się do nowych wyzwań związanych z wojną w Ukrainie. Intensyfikacja konfliktu może sprzyjać kandydatom kojarzonym z bezpieczeństwem, takim jak Radosław Sikorski, podczas gdy zakończenie wojny mogłoby wzmocnić Trzaskowskiego jako lidera odbudowy i stabilizacji.
Przyszłość sceny politycznej
Choć Koalicja Obywatelska wkrótce wyłoni swojego kandydata, PiS wciąż nie podjął decyzji. Brak nominacji po stronie największej partii opozycyjnej to jeden z czynników, który wprowadza element niepewności w wyścigu prezydenckim. W tej sytuacji niezależny kandydat mógłby wstrząsnąć układem sił.
- Przyszłe wybory prezydenckie mogą być wyjątkowe pod wieloma względami – od demografii elektoratu po wpływ globalnych wydarzeń – ocenia Duma. Na razie jednak oczy wszystkich są zwrócone na prawybory w Koalicji Obywatelskiej.
Zapraszamy do wysłuchania całego odcinka na stronie rp.pl oraz w serwisach streamingowych. #PodcastRzeczWTym; #RzeczpospolitaPodcast; #PolitykaPodcast; #SłuchamPodcastów; #Prawybory2024; #KoalicjaObywatelska; #RafałTrzaskowski; #RadosławSikorski; #WyboryPrezydenckie; #PolitykaPL; #WyboryPolska; #DonaldTrump2024; #EfektTrumpa; #WyboryUSA; #PolskaPolityka; #PolskaDecyduje; #NowePrzywództwo; #BezpieczeństwoiStabilność; #NewsPL; #Aktualności; #TrendingPL; #PodcastNaDziś
| |||
| Czy polska gospodarka zmierza w stronę kryzysu? | 14 Nov 2024 | 00:21:00 | |
Nie możemy liczyć, że sytuacja poprawi się sama. Jeśli chcemy uniknąć kryzysu, musimy działać – mówił w podcaście „Rzecz w Tym” Marcin Piasecki z „Rzeczpospolitej”
Choć roczny wzrost wyniósł 2,7 proc., spadek o 0,2 proc. w ostatnim kwartale rodzi pytania o przyszłość gospodarki i jej zdolność do odbicia. Czy to powód do niepokoju? Jakie czynniki mogą wpływać na dynamikę wzrostu w Polsce i jakie wyzwania czekają krajową gospodarkę w nadchodzących miesiącach? – na te pytania w najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” odpowiadał dziennikarz ekonomiczny „Rzeczpospolitej” Marcin Piasecki. Czy cieszyć się wzrostem rok do roku, czy martwić spadkiem w ostatnim kwartale? – Opinie są podzielone, ale pewne jest, że gospodarka nie kwitnie – uważa Piasecki.
Niepewność i brak stabilności szkodzą gospodarce - Z jednej strony mamy umiarkowanie optymistyczny roczny wzrost, ale z drugiej – spadek kwartalny, który sygnalizuje, że polska gospodarka boryka się z poważnymi problemami strukturalnymi – zauważył Marcin Piasecki. Zwrócił też uwagę na obawy i brak stabilności. – Ten brak stabilności, który zapanował w gospodarce, sprawia, że wiele firm wstrzymuje inwestycje, a konsumenci ograniczają wydatki. Piasecki zwraca uwagę na wpływ wojny na Ukrainie, kryzysu energetycznego i inflacji, które dodatkowo obciążają polską gospodarkę. – Globalne ryzyka wpływają na naszą gospodarkę w sposób pośredni, ale bardzo odczuwalny” – mówi Piasecki. - Nie możemy ignorować tego, co dzieje się na światowych rynkach – inflacja, problemy z dostawami energii, napięcia międzynarodowe. Wszystko to sprawia, że trudno o odbicie gospodarcze.
Perspektywy na przyszłość – czy czeka nas kryzys? Czy jest szansa na ożywienie w najbliższym czasie? – Trudno jednoznacznie prognozować przy tak wysokim poziomie niepewności. Wydaje się, że rynek zareaguje negatywnie na każdy sygnał, który pogłębia obawy – ocenia Piasecki. Zwraca też uwagę na negatywny wpływ wzrostu cen na gospodarkę. – Dla przeciętnego konsumenta inflacja oznacza, że ma mniej pieniędzy na wydatki, co wpływa na całą gospodarkę – tłumaczy Piasecki. Rozmówcy wskazują, że w obliczu kryzysu energetycznego i inflacji Polska potrzebuje zdecydowanych działań, aby uniknąć dalszego pogorszenia sytuacji. – W tej chwili jesteśmy na rozdrożu. Bez odpowiednich kroków możemy znaleźć się w miejscu, z którego trudno będzie się wydostać – ostrzega Piasecki. - Nie możemy liczyć, że sytuacja poprawi się sama – jeśli chcemy uniknąć kryzysu, musimy działać – dodał Piasecki. Dlatego podkreślał znaczenie wsparcia rządowego oraz konieczność długoterminowego planowania. - W obliczu rosnącej inflacji i kryzysu energetycznego potrzebne są działania stabilizujące, które przywrócą zaufanie do rynku – tłumaczył.
| |||
| Jak Elon Musk wchodzi w buty Janusza Palikota | 13 Nov 2024 | 00:24:43 | |
„Słysząc takie doskonałe rozwiązania w stylu weźmy do polityki świetnego biznesmena i on na pewno wszystko naprawi, powinna zapalać się nam czerwona lampka. Bo po co ten Elon Musk tak naprawdę traci tam swój czas?” – zastanawia się Aleksandra Ptak-Iglewska w podcaście „Rzecz w tym”. W najnowszym odcinku codziennego podcastu „Rzeczpospolitej” Michał Płociński i Aleksandra Ptak-Iglewska, dziennikarka działu ekonomicznego, zastanawiają się, czy Elon Musk, obejmując nową rolę w administracji Donalda Trumpa, zmierza w kierunku podobnym do Janusza Palikota sprzed lat. Nowo powołany Departament Wydajności Rządu, którego Musk ma być twarzą, przypomina Komisję Nadzwyczajną „Przyjazne Państwo” do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji z czasów pierwszego rządu Donalda Tuska, na czele której stanął właśnie Janusz Palikot, również skuteczny – do czasu – biznesmen. Czy Musk podzieli los Palikota, który początkowo zyskał uznanie, a później poniósł sromotną porażkę, tak w polityce, jak i biznesie? | |||
| Polska zbroi się na nowo – co oznacza druga kadencja Trumpa dla naszego bezpieczeństwa? | 12 Nov 2024 | 00:31:52 | |
W najnowszym odcinku „Rzecz w Tym” Bogusław Chrabota rozmawia z Pawłem Zalewskim, wiceministrem obrony narodowej, o wpływie drugiej kadencji Donalda Trumpa na bezpieczeństwo Polski i przyszłość NATO. Czy rosnące wydatki na zbrojenia sprawią, że Ameryka wzmocni wsparcie dla Europy? Jakie szanse i zagrożenia niesie transakcyjna polityka Trumpa? W kontekście rekordowych wydatków na zbrojenia i zwiększającej się współpracy Polski ze Stanami Zjednoczonymi, pojawia się pytanie, czy druga kadencja Donalda Trumpa zmieni pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Minister Zalewski zwraca uwagę, że choć Polska spełnia oczekiwania finansowe i zakupowe USA, transakcyjna polityka Trumpa może okazać się wyzwaniem. – „Wydajemy rekordowo dużo na zbrojenia, to nasze mocne atuty” – mówi Zalewski. Tematem rozmowy jest także zmieniająca się rola NATO, szczególnie w obliczu konfliktu w Ukrainie i rosnącego zagrożenia ze strony Chin. – „Amerykanie muszą stworzyć ‚dylemat strategiczny’ dla Putina,” wskazuje Zalewski, analizując potrzebę wsparcia dla Ukrainy i konieczność obrony Europy przed ekspansją rosyjską. Zalewski komentuje również aktualną politykę Polski, w tym potencjalną kandydaturę Szymona Hołowni na prezydenta, którą w jego ocenie wyróżnia zdolność do łączenia różnych obozów politycznych. – „Hołownia to jedyny kandydat, który może łączyć, nie dzielić – a tego właśnie potrzebuje Polska w czasach zagrożenia,” podkreśla. | |||
| Ofiara, sprawca, hierarchowie. Czy biskupi przemyscy dopuścili się zaniedbań w sprawie pedofilii? | 08 Nov 2024 | 00:26:06 | |
Watykan i polska prokuratura badają działania arcybiskupów przemyskich w sprawie wyjaśniania molestowania nieletniego przez księdza. Tomasz Krzyżak, autor dziennikarskiego śledztwa, przedstawia kulisy tej historii. Czy biskupi zaniedbali swoje obowiązki? Ile lat musiała czekać ofiara na sprawiedliwość – o tym w specjalnym odcinku podcastu „Rzecz w tym”. W specjalnym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Michał Szułdrzyński rozmawia z Tomaszem Krzyżakiem, szefem działu krajowego „Rzeczpospolitej” i autorem wstrząsającego dziennikarskiego śledztwa, które ujawnia kulisy zaniedbań biskupów przemyskich w sprawie molestowania małoletniego. Watykan i polska prokuratura badają, czy arcybiskupi Józef Michalik i Adam Szal mogli opóźniać procedury wyjaśniające i osłabiać działania mające na celu ukaranie sprawcy. Odsłania nie tylko bezradność ofiary, ale również dramatyczny impas w systemie postępowania Kościoła wobec tego typu przestępstw. Co mnie najbardziej poruszyło w tej sprawie? Chyba ten imposybilizm po stronie kościelnych hierarchów. Takie typowe zwlekanie, przekładanie terminów, tłumaczenie się przepisami… To widać na przykładzie tego, jak wolno, wręcz z oporem, toczyło się wyjaśnianie tej historii – opowiadał Krzyżak. Dziennikarz zdradził, że jego praca nad sprawą trwała całe miesiące – badał dokumenty, przeprowadzał rozmowy, próbując odtworzyć losy pokrzywdzonego, który został opisany, jako ksiądz Marcin. Przez lata ks. Marcin, który został skrzywdzony w dzieciństwie, wypierał tę sprawę. Dopiero w 2013 roku opowiedział o niej ówczesnemu arcybiskupowi przemyskiemu Józefowi Michlikowi. Po tym przyjechał do niego sprawca, ks. Stanisław. – Próbował wymusić na ks. Marcinie wycofanie się z oskarżeń. Doszło nawet do tego, że przyznał się do czynu na piśmie, prosząc jednocześnie o nie wszczynanie postępowania – opowiadał Krzyżak. – To, że arcybiskup Michalik postanowił umożliwić sprawcy kontakt z ofiarą, było dramatycznym błędem. Miał przekonanie, że „może się dogadają”, co tylko pogłębiało cierpienie Marcina – mówi. – To sprawiło, że ofiara poczuła się zagrożona, a sprawca wykorzystał tę sytuację, by szantażować ją i wymuszać milczenie. – Mamy do czynienia z latami zaniedbań. Od pierwszego ustnego zgłoszenia w 2013 roku minęło niemal osiem lat, zanim zakończono proces karny, który mógłby wydać wyrok i zamknąć sprawę – mówił Tomasz Krzyżak o przewlekłości postępowania przemyskiej kurii. - Ta historia pokazuje, jak zaniedbania biskupów i brak reakcji na przestępstwa w Kościele mogą prowadzić do bolesnych konsekwencji – kończy Krzyżak. Co w tej sprawie dalej bada Watykan? Jaka jest rola prokuratury? Więcej w najnowszym wydaniu podcastu „Rzecz w Tym”. | |||
| Elon Musk oczekuje zmian korzystnych dla jego biznesów | 07 Nov 2024 | 00:16:58 | |
W najnowszym odcinku podcastu "Rzecz w tym" poruszamy temat wpływów biznesowych, które mogą odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu nowej administracji Donalda Trumpa. Gościem prowadzącej jest Hubert Kozieł, dziennikarz ekonomiczny, który dzieli się analizą interesów finansowych i politycznych, jakie mogą stać za reelekcją Trumpa. W trakcie rozmowy omawiamy wsparcie wpływowych miliarderów, takich jak Elon Musk oraz ich potencjalne zyski z polityki nowej administracji. Jakie zobowiązania i długi będzie musiał spłacić Trump w czasie swojej kadencji? I kto tak naprawdę może wpływać na jego decyzje? Kto ma rzeczywisty wpływ na decyzje Trumpa? Prowokacyjne pytanie "Kto będzie rządził Ameryką?" wprowadza nas do dyskusji na temat biznesowych powiązań nowej administracji. Hubert Kozieł zauważa, że otoczenie Donalda Trumpa zyskało kilku potężnych sojuszników ze świata technologii i finansów. Jak stwierdza Kozieł, "Elon Musk nie tylko wspiera Trumpa, ale też oczekuje zmian, które mogą przynieść korzyści jego biznesom." Musk – właściciel firm takich jak Tesla, SpaceX czy platforma X, dostrzega szansę na deregulacje, które mogłyby przyspieszyć rozwój projektów technologicznych. Elon Musk i jego wpływy – polityka a prywatne interesy Elon Musk odgrywa znaczącą rolę w kształtowaniu opinii publicznej w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza poprzez przejęcie platformy X (dawniej Twitter), która stała się ważnym forum dla prawicowych komentatorów. Kozieł podkreśla, że „X pod kierownictwem Muska przyciągnął wielu konserwatywnych liderów opinii.” Jakie skutki mogą wynikać z tego, że Musk tak aktywnie wspiera prezydenta, który promuje deregulacje? Deregulacje i możliwe korzyści dla przemysłu kosmicznego Jednym z kluczowych tematów rozmowy są potencjalne korzyści płynące z bardziej przychylnej polityki regulacyjnej dla przemysłu kosmicznego. Hubert Kozieł przypomina, że „SpaceX zyskałby na zmniejszeniu regulacji, co otworzyłoby nowe możliwości rozwoju technologii kosmicznych.” Dzięki przychylności Trumpa, Musk może także liczyć na dalsze kontrakty z NASA oraz Departamentem Obrony, co stanowiłoby znaczący impuls dla nowych przedsięwzięć kosmicznych.Kolejny istotny wątek to ulgi podatkowe, które mogłyby przynieść Elonowi Muskowi miliony dolarów oszczędności. Mowa o ulgach podatkowych. Mimo potencjalnych zysków dla sektora technologicznego, wielu ekspertów obawia się, że takie decyzje mogą wpłynąć na deficyt fiskalny Stanów Zjednoczonych. Rosnąca rola kryptowalut Zwycięstwo Trumpa spotkało się z dużym entuzjazmem świata inwestorów. Widzą oni w jego reelekcji szansę na dalszy rozwój rynku kryptowalut i alternatywnych aktywów. - Trump przez długi czas był sceptyczny wobec kryptowalut, ale teraz, za namową swoich doradców, dostrzega w nich potencjał - wyjaśnia Kozieł. Polityka regulacyjna a przyszłość nowych technologii Hubert Kozieł zwraca też uwagę, że deregulacje dotyczące technologii mogą mieć dalekosiężne konsekwencje, nie tylko dla USA, ale i dla świata. - Unia Europejska ogranicza rozwój sztucznej inteligencji, podczas gdy Stany Zjednoczone pod kierunkiem Trumpa i jego doradców mogą stać się liderem innowacji technologicznych - podkreśla. Kwestia regulacji staje się więc nie tylko sprawą wewnętrzną, ale też czynnikiem międzynarodowej rywalizacji.Rozwój technologii jest również odpowiedzią na rosnącą dominację Chin. Kozieł zaznacza, że „USA muszą utrzymać przewagę technologiczną nad Chinami, aby zachować swoją pozycję supermocarstwa.” Trump i jego administracja, z Muskiem jako ważnym sojusznikiem, mogą podjąć decyzje, które wyznaczą nowy kierunek rozwoju gospodarki opartej na technologii. Zapraszamy do wysłuchania pełnego odcinka, w którym Hubert Kozieł przedstawia szczegółową analizę potencjalnych konsekwencji drugiej kadencji Donalda Trumpa. | |||
| Donald Trump prezydentem USA – konsekwencje dla Europy i Polski | 06 Nov 2024 | 00:16:45 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota rozmawia z prof. Pawłem Kowalem, przewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, o powrocie Donalda Trumpa na fotel prezydenta USA. Wybór ten nie tylko zaskoczył świat, ale także wywołał liczne pytania o przyszłość amerykańskiej polityki i jej wpływ na bezpieczeństwo oraz relacje transatlantyckie. Amerykanie wybrali 47. prezydenta, i ponownie został nim Donald Trump. Jak zauważa prof. Kowal, choć wyniki wyborów można było przewidzieć z uwagi na rosnące niezadowolenie Amerykanów, to jednak zaskakuje kierunek, jaki może obrać polityka USA. „To nie jest tylko kwestia polityki, ale głębokich procesów społecznych, które zaszły w Stanach” – komentuje Kowal, podkreślając, że Amerykanie, niezadowoleni z polityki Demokratów, poszli w kierunku bardziej konserwatywnym. Fenomen Trumpa – członek elity bliski przeciętnym Amerykanom Prof. Kowal zauważa, że choć Trump należy do ścisłej elity, udało mu się zjednać poparcie ludzi z „pasu rdzy” – robotników i pracowników fizycznych. „To nie jest kwestia, że jedna czy druga elita jest wyalienowana, tylko kto lepiej komunikuje się z różnymi grupami społecznymi” – mówi Kowal. Jego zdaniem, prosty, populistyczny przekaz Trumpa zyskał silne poparcie tych, którzy czują się wykluczeni przez elity z Waszyngtonu. Europa w obliczu amerykańskiej polityki izolacjonistycznej Wybór Trumpa rodzi niepokój w Europie. Kowal przewiduje, że USA mogą obrać bardziej izolacjonistyczny kurs, co zmusi Europę do wzmocnienia własnych struktur obronnych. „Jeśli Europa chce być partnerem USA, musi być silniejsza, niezależnie od tego, kto rządzi w Białym Domu” – zauważa. Trump może wymagać od Europy większej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo, co, paradoksalnie, może być dla niej szansą na integrację w dziedzinie obronności. Zagrożenie czy szansa? Możliwy dialog Trump–Putin Wielkim pytaniem pozostaje, jak Trump będzie kształtował politykę wobec Rosji. Choć Kowal nie przewiduje, że Trump odwiedzi Moskwę zaraz po objęciu urzędu, nie wyklucza jednak, że pojawią się zakusy do transakcyjnych rozmów z Putinem. „Trump może próbować negocjować z Putinem, ale wszelkie próby ‚dogadywania się’ nad głowami Ukraińców mogą zakończyć się fiaskiem” – twierdzi Kowal, dodając, że taki scenariusz nie będzie akceptowany przez społeczeństwo Ukrainy ani przez część międzynarodowej opinii publicznej. Polska w relacji z Trumpem: przyjaciel czy sojusznik? Dla Polski powrót Trumpa na fotel prezydenta może oznaczać bliską współpracę, jednak Kowal ostrzega przed jednostronnością. „Polska, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, jest w sensownej sytuacji, ale nasza polityka powinna być profesjonalna, oparta na relacjach z obiema stronami amerykańskiej sceny politycznej” – komentuje. Takie podejście zapewni Polsce stabilność, niezależnie od zmian administracji w USA. Zmieniający się świat i wyzwania dla polskiej dyplomacji Na koniec rozmowy Kowal podkreśla, że sukces Trumpa może wpływać na nastroje w Polsce, jednak prawdziwe wyzwanie stanowi umiejętność odnalezienia się w nowej konfiguracji międzynarodowej. Dla polskiej dyplomacji kluczowe będzie zachowanie równowagi w relacjach z USA i UE, a także efektywne dostosowanie się do zmian na globalnej scenie. | |||
| Jędrzej Bielecki: Trump doskonale wyczuł, że mocne przesłanie działa lepiej niż prawda | 06 Nov 2024 | 00:26:46 | |
W najnowszym odcinku podcastu "Rzecz w tym" analizujemy gorące wydarzenia z wyborczej nocy w USA, podczas której Donald Trump zdobył przewagę nad demokratyczną kontrkandydatką, Kamalą Harris. Marzena Tabor – Olszewska rozmawia z Jędrzejem Bieleckim, dziennikarzem działu zagranicznego Rzeczpospolitej o zmianach w strategiach obu kandydatów, wpływie wyniku na USA oraz świat i o przyszłości amerykańskiego systemu wyborczego.
Rozmówcy podcastu przyglądali się, czym różni się Donald Trump z 2024 roku od tego z 2017. – Jest bardziej świadomy polityki, z konkretnymi celami i, jak twierdzą niektórzy, pełen rządzy zemsty. Trump przeszedł ewolucję z nowicjusza do radykalnego lidera – mówi Jędrzej Bielecki, analizując jego współpracę z nowymi, bardziej radykalnymi doradcami. Bielecki wskazuje, że Mike’a Pence, wiceprezydent z poprzedniej kadencji okazał się raczej powściągliwy. Obecni współpracownicy Trumpa wydają się być bardziej zdecydowani. Podczas rozmowy pojawia się także temat systemu wyborczego USA, który "umożliwia przejęcie władzy przez kandydata kontrolującego swoją partię," oraz pytań, które stawia ten wynik przed obywatelami i demokracją Ameryki. Czy obecne wybory mogą zmusić Europę do przejęcia roli lidera w obronie wartości demokratycznych? Dwie Ameryki – podzielone społeczeństwo - Dwie Ameryki – ta demokratyczna i republikańska – różnią się nie tylko politycznie, ale także społecznie, geograficznie i etnicznie. Wybory pokazały te podziały jak nigdy wcześniej – uważa dziennikarz Rzeczpospolitej i wskazuje, że w wyborach zarysowały się skrajne podziały. Ameryka republikańska to głównie mniejsze miasta i stany środkowe, podczas gdy Demokraci dominują na wybrzeżach i w dużych miastach. Wiemy już, że Trump zdobył zaskakująco silne poparcie wśród Latynosów oraz części Afroamerykanów, mimo wcześniejszych kontrowersyjnych wypowiedzi na ich temat.
Wartości konserwatywne na czele - To, co w tych wyborach się liczyło, to konserwatyzm cywilizacyjny. Widać, że tematy takie jak aborcja czy imigracja nadal dzielą społeczeństwo amerykańskie – mówi Jędrzej Bielecki. Wyniki referendum dotyczącego legalizacji aborcji i marihuany w stanie Floryda wskazują na rosnącą siłę konserwatywnego przekazu. W tym kontekście Trump umiejętnie wykorzystuje napięcia wokół praw aborcyjnych i imigracji. - To broń polityczna w epoce fake newsów - słyszymy w rozmowie. - Żyjemy w czasach fake newsów i emocji, gdzie nikt już nie sprawdza faktów. Trump doskonale wyczuł, że mocne przesłanie działa lepiej niż prawda – mówi gość podcastu.
Strategie kampanii i kluczowe momenty Porównanie końcówki kampanii Trumpa i Harris pozwala dostrzec różnice w ich podejściu. Trump, często stosujący retorykę protekcjonalną względem kobiet, podważał kompetencje Harris, co mogło wpłynąć na sposób, w jaki odbierali ją wyborcy. Wbrew przewidywaniom, konserwatyzm Trumpa zdobywał uznanie także w regionach, które wcześniej głosowały na Demokratów, takich jak Teksas czy Karolina Północna.
Co oznacza to dla przyszłości USA i świata? Rozmówcy podcastu zastanawiają si też jak wynik wyborów wpłynie na światowy układ sił. Jeśli Ameryka nie będzie już stabilnym liderem wolnego świata, Europa będzie musiała dojrzeć do roli obrońcy wartości demokratycznych. Zapraszamy do wysłuchania pełnej rozmowy, by zrozumieć, jak zmieniają się priorytety amerykańskich wyborców i jakie wyzwania stoją przed demokracją w USA oraz na świecie. | |||
| Podzielona Ameryka – Wybory, które mogą zmienić wszystko | 05 Nov 2024 | 00:28:17 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota rozmawia z Januszem Reiterem, byłym ambasadorem RP w USA, na temat podziałów społecznych i politycznych, które wstrząsają Ameryką tuż przed wyborami prezydenckimi. Wybory te, zdaniem Reitera, mogą przesądzić o przyszłości Stanów Zjednoczonych i ich roli na arenie międzynarodowej.
Donald Trump jako symbol wstrząsu społecznego
Reiter podkreśla, że poparcie dla Trumpa opiera się na oczekiwaniu głębokich zmian. - Trump obiecuje, że wstrząśnie Ameryką i przywróci jej dawną świetność, co wielu wyborcom kojarzy się z rajem utraconym - mówi. Jednocześnie ostrzega, że sukces Trumpa może przynieść „szok dla europejskich sojuszników USA”, którzy przyzwyczaili się do stabilnego wsparcia Stanów Zjednoczonych. Dla Europy oznaczałoby to potrzebę większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.
USA i Chiny - czy czeka nas konfrontacja?
Zarówno Harris, jak i Trump jednoznacznie opowiadają się za twardą polityką wobec Chin. Jak mówi Reiter, „konfrontacja z Chinami będzie intensywna bez względu na wynik wyborów”. Dla Polski i Europy kluczowe znaczenie mają dwie płaszczyzny współpracy: gospodarka i bezpieczeństwo. Reiter ostrzega, że amerykański protekcjonizm, zwłaszcza w przypadku wygranej Trumpa, może pogłębić spory handlowe z Europą, ale jest szansa na kompromis.
Ego Donalda Trumpa i pragmatyzm Kamali Harris
Trump to, według Reitera, postać „skrajnie egocentryczna”, która dla wielu wyborców stała się uosobieniem siły. Harris, choć mniej wyrazista, zyskuje jako symbol zmiany, ale również stabilności w porównaniu do bardziej nieprzewidywalnego Trumpa. Wybór między nimi to „wybór między gwałtownym szokiem a powolniejszym dostosowaniem się do nieuniknionych zmian” – podsumowuje Reiter.
Wybory w USA a Europa – konsekwencje dla Polski
Na koniec rozmowy Reiter zauważa, że wybory w USA będą miały daleko idące konsekwencje dla Europy i Polski. - Te zmiany będą potężnym wyzwaniem, a Europa nie jest na nie przygotowana - prognozuje dodając, że przyszłość relacji transatlantyckich zależy od gotowości Europy do większej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo. | |||
| Emocjonująca walka o Biały Dom – Trump kontra Harris | 04 Nov 2024 | 00:24:51 | |
W przeddzień wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych gościem podcastu „Rzecz w tym” był Artur Bartkiewicz, dziennikarz Rzeczpospolitej i szef strony głównej RP.pl, który przybliża bieżące wydarzenia w zaciętej kampanii pomiędzy Donaldem Trumpem a Kamalą Harris. Sondaże pokazują wyrównane poparcie dla obu kandydatów, a wypowiedzi Trumpa oraz nietypowe wątki, jak historia „wiewiórki Peanut”, wzbudzają duże emocje w mediach. Rozmówcy dyskutowali też, jak temat międzynarodowych sojuszy USA, wojny na Ukrainie i wewnętrzne sprawy Ameryki mogą wpłynąć na wybory.
Wpadki Trumpa i ich wpływ na kampanię „Peanut” – wiewiórka, która wzburzyła Amerykę Niecodzienny temat, jak los oswojonej wiewiórki Peanut, stał się symboliczny na końcówce tej kampanii. Bartkiewicz podkreśla, że historia wzburzyła środowisko Trumpa i ich sprzeciw wobec opresji biurokratycznej państwa, jednocześnie wskazując na różnice w podejściu obu kandydatów do zarządzania. Kluczowe tematy kampanii Trumpa i Harris Rekordowe fundusze Harris i wsparcie establishmentu Wielkim pytaniem pozostaje, jak wybór nowego prezydenta wpłynie na politykę zagraniczną USA, zwłaszcza na pomoc dla Ukrainy. - Trump planuje szybkie zakończenie wojny na Ukrainie, co może oznaczać kompromis korzystny dla Rosji - ocenia Bartkiewicz. Z drugiej strony, Harris oferuje kontynuację polityki wsparcia, co sprzyjałoby relacjom amerykańsko-polskim. Polska perspektywa na wybór prezydenta USA | |||
| Wielki błąd Bidena i Harris – czy demokraci stracą USA na własne życzenie? | 31 Oct 2024 | 00:30:26 | |
Czy gafy Joe Bidena, narastający chaos w świecie i słaba kampania Kamali Harris oddadzą Amerykę w ręce Donalda Trumpa? „Demokraci mieli cztery lata, by znaleźć odpowiedź na Trumpa… i tego nie zrobili” – mówi Jędrzej Bielecki w podcaście „Rzecz w tym”. | |||
| Czy Antoni Macierewicz rzeczywiście dopuścił się zdrady dyplomatycznej? Analiza raportu Komisji ds. wpływów rosyjskich | 30 Oct 2024 | 00:27:03 | |
Jakie będą konsekwencje przedstawionego przez generała Jarosława Stróżyka raportu komisji badającej rosyjskie i białoruskie wpływy? Na czym polega zarzut zdrady dyplomatycznej? Czy to koniec kariery politycznej Antoniego Macierewicza? Jak raport komisji wpłynie na sytuację PiS i jakie to ma znaczenie dla bezpieczeństwa państwa? – o tym w najnowszym wydaniu podcastu „Rzecz w tym” Michał Szułdrzyński rozmawia z Michałem Kolanko.
W środę gen. Jarosław Stróżyk przedstawił raport komisji badającej rosyjskie i białoruskie wpływy w Polsce. Powiedział, że w związku z decyzją byłego szefa MON Antoniego Macierewicza o odstąpieniu Polski od programu „Karkonosze”, dotyczącego możliwości tankowania F-16 w powietrzu, komisja rekomenduje przekazanie zebranych materiałów prokuraturze, by dokonano oceny pod kątem możliwości popełnienia przez Macierewicza przestępstwa z art. 129 Kodeksu karnego, który mówi o zdradzie dyplomatycznej. Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego zarzucił Macierewiczowi podejmowanie samodzielnie decyzji narażających bezpieczeństwu państwa, oskarżył rządy PiS o nadwerężenie polskiego bezpieczeństwa poprzez likwidację terenowych delegatur ABW czy podpisywanie kontraktów z firmami lobbingowymi w USA, które były znane z prezentowania rosyjskich interesów. Jaki będzie wpływ raportu na politykę? – Premier Tusk jeszcze niedawno zapowiadał, że rozliczy sprawy związane z bezpieczeństwem Polski. Można się spodziewać, że ten raport da koalicji kolejny argument przeciwko PiS – zauważa Michał Kolanko, przypominając słowa Tuska o robieniu porządku „żelazną miotłą”. – Jednocześnie każda taka sprawa spycha PiS do kolejnej defensywy – dodaje. Rozmówca Michała Szułdrzyńskiego odnosi się również do tezy, że afera związana z publikacjami Wirtualnej Polski na temat wiceministra rozwoju Jacka Tomczaka i jego późniejsza dymisja przykrywają sprawę Macierewicza. – Taka teza, że coś w polityce przykrywa coś jeszcze innego, często pojawia się w mediach społecznościowych, w tej bańce polityczno-medialnej. Ale bywa tak, że wyborcy po pierwsze nie odbierają tych tematów od razu, a po drugie - to nie jest tak, że nie mogą przyswoić dwóch rzeczy jednocześnie – zaznacza. W podcaście rozmawiano też o najnowszym sondażu IBRIS dla „Rzeczpospolitej”, który pokazał, że poparcie PiS spadło poniżej bariery 30 proc. | |||
| Gruzińskie marzenie – bliżej Rosji czy Zachodu? | 29 Oct 2024 | 00:26:17 | |
W tym odcinku "Rzecz w tym" redaktor Bogusław Chrabota rozmawia z profesorem Romanem Kuźniarem, politologiem i byłym dyrektorem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, o sytuacji w Gruzji po niedawnych wyborach, które wygrała prorosyjska partia "Gruzińskie Marzenie". Ekspert omawia, co ten wynik oznacza dla przyszłości Gruzji i jakie mogą być długofalowe konsekwencje wyboru dla pozycji Gruzji względem Unii Europejskiej oraz NATO. Dodatkowo rozmowa obejmuje temat nadchodzących wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i ich potencjalny wpływ na politykę międzynarodową, a w szczególności na sytuację Europy Środkowo-Wschodniej. Profesor Kuźniar wskazuje, że wynik wyborów w Gruzji raczej nie przybliży jej do Zachodu, choć nie można mówić o rażących fałszerstwach przy urnach. „Społeczeństwo gruzińskie, z wyjątkiem młodzieży i wykształconych elit, oddala się od Zachodu” – komentuje profesor, dodając, że partia rządząca skutecznie przekonała wyborców o korzyściach płynących z neutralności wobec Rosji. To przekonanie wspiera wspólna historia i gospodarcze powiązania między Gruzją a Rosją, co skutecznie wpływa na kierunek polityki Tbilisi. Profesor odnosi się także do bliskich kulturowych związków Gruzji z Rosją. Przypomina, że Gruzini przez wieki byli częścią Imperium Rosyjskiego i Związku Sowieckiego. „To nie przypadek, że Gruzja, choć oficjalnie aspirująca do Unii Europejskiej, nadal przyjmuje tysiące Rosjan, wzmacniających prorosyjski kurs rządu” – zauważa profesor. Choć Gruzja jest formalnym kandydatem do Unii, profesor Kuźniar wyraża pesymizm, czy ten status przełoży się na rzeczywiste zbliżenie do Europy. Kolejnym poruszanym tematem jest "amerykański dylemat", czyli pytanie o przyszłość polityki USA wobec Europy Wschodniej w kontekście nadchodzących wyborów. Profesor Kuźniar analizuje potencjalny wpływ wygranej Donalda Trumpa lub Kamali Harris na relacje między Stanami Zjednoczonymi a Polską i Ukrainą. „Jeśli Trump wróci do Białego Domu, może naciskać na szybkie zakończenie wojny w Ukrainie na niekorzystnych warunkach dla Kijowa” – zauważa ekspert, wskazując na zagrożenie, jakie taka polityka mogłaby stanowić dla całego regionu. Trump w oczach profesora jest symbolem polityki „siły, bogactwa i interesu”, który może opóźniać zaangażowanie USA w obronie sojuszników w Europie, zwłaszcza jeśli jego stosunek do NATO pozostanie sceptyczny. Profesor wyraża obawy, że Trump może próbować osłabić sojusz, co narażałoby kraje Europy Wschodniej na większe ryzyko w obliczu rosyjskich ambicji. Dalsza część rozmowy dotyczy przemian w amerykańskiej polityce wewnętrznej. Profesor Kuźniar analizuje poparcie, jakie Trump zyskał wśród tzw. „trzeciego świata Ameryki”, czyli zaniedbanych grup społecznych i demograficznych. „To paradoks – bogaty miliarder stał się symbolem nadziei dla ludzi z prowincji, którzy wierzą, że odmieni ich życie” – mówi profesor, podkreślając, że populistyczne obietnice Trumpa mogą przyciągnąć tych, którzy czują się pominięci przez elity. Profesor Kuźniar zwraca uwagę na demograficzne i kulturowe napięcia w USA, które Trump umiejętnie wykorzystuje, by pozyskać głosy Latynosów oraz młodych białych mężczyzn, obawiających się utraty tożsamości. Wskazuje, że wybory są coraz bardziej zdominowane przez kwestie tożsamościowe i ekonomiczne, a Partia Demokratyczna, mimo że zgromadziła rekordowe fundusze, niekoniecznie jest w stanie zmobilizować elektorat tak skutecznie jak Trump. Na zakończenie profesor analizuje, jaki wpływ wynik wyborów w USA może mieć na polską politykę. Profesor zauważa, że w Polsce może dojść do podziałów, jeśli Trump zostanie prezydentem. „Współpraca polskiego rządu z administracją republikańską mogłaby przynieść problemy, gdyż sympatie polskich władz są wyraźnie podzielone między Trumpem a demokratami” – dodaje, wskazując na potencjalne trudności w utrzymaniu stabilnych relacji z Waszyngtonem. | |||
| Prof. Rafał Chwedoruk: Polska upodabnia się do Izraela | 28 Oct 2024 | 00:21:33 | |
- Polska upodabnia się do Izraela. Izrael był państwem założonym przez dwanaście partii politycznych, z których dziewięć miało lewicowe oblicze… Obecnie lewica w Izraelu stanowi raczej przypomnienie historii kraju, będąc niewielkim elementem dużego obozu liberalnego. Podobnie jak tam, w Polsce realnie zaczyna brakować miejsca dla partii, która może być wyłącznie lewicowa – mówi w podcaście Rzecz w tym profesor Rafał Chwedoruk, politolog. Profesor wskazuje w rozmowie na trudności, jakie napotyka polska lewica oraz ryzyko, że – podobnie jak w Izraelu – może zostać zmarginalizowana na rzecz dużych koalicji o bardziej liberalnym charakterze. Dokąd zmierza Partia Razem? Prof. Rafał Chwedoruk analizuje wydarzenia w polskiej lewicy po zakończonym kongresie Partii Razem. Partia zdecydowała się opuścić klub parlamentarny Lewicy i utworzyć własne koło poselskie, co było efektem długo narastających różnic ideologicznych i strategicznych. Prof. Chwedoruk rozważa, jak ta decyzja wpływa na pozycję polskiej lewicy, jakie stoją przed nią wyzwania oraz czy scena polityczna w Polsce pozostawia przestrzeń dla silnych postulatów lewicowych. Część polityków Razem chciała współpracować z koalicją rządzącą, podczas gdy inni opowiadali się za pozostaniem w opozycji. - Działacze Lewicy średniego i młodego pokolenia wybierają związki bliższe ich doświadczeniom życiowym z Platformą, zamiast walczyć o serca wyborców popierających PiS ze względu na ich programy socjalne, a nie poglądy prawicowe – mówi gość podcastu Rzeczpospolitej. Lewica pozostaje rozdarta Profesor Chwedoruk podkreśla, że konflikt wewnątrz partii ma swoje korzenie w głębszych problemach lewicy w Europie: - Tradycyjna agenda społeczno-ekonomiczna lewicy nie współgra z nową, kulturową agendą młodszych pokoleń. Bardzo trudno jest naraz reprezentować przegranych globalizacji, takich jak klasa robotnicza czy emeryci i jednocześnie być lewicą kampusów, skoncentrowaną na emancypacji i afirmatywnym stosunku do migracji – mówi gość podcastu. Chwedoruk wskazuje również na zmieniającą się rolę lewicy na tle polityki globalnej. Gość Marzeny Tabor - Olszewskiej zauważa, że partie lewicowe, które próbują przyciągnąć zarówno tradycyjny elektorat klasy pracującej, jak i wielkomiejskich wyborców młodego pokolenia, spotykają się z trudnościami. Podobne podziały pojawiają się w Polsce, gdzie Lewica pozostaje rozdarta między próbą samodzielnego działania, a współpracą z szerszym obozem liberalnym. - Lewicę czeka raczej scenariusz oczekiwania na międzynarodowy kryzys ekonomiczny, który na nowo narysuje podziały w społeczeństwie – wskazuje Chwedoruk. Prof. Chwedoruk podsumowuje, że aby przetrwać, Lewica musi skoncentrować się na swoich kluczowych wartościach i odbudowie struktur społecznych, które pozwolą jej utrzymać wpływ w dłuższej perspektywie.
#RzeczWTymPodcast; #PolskaLewica; #PartiaRazem; #LewicaPolska; #PolskaPolityka; #Wybory2024; #PolitykaPL; #RazemLewica; #ScenaPolityczna; #LewicaNaRozdrożu; #KoalicjaLewicy; #NoweWyzwania; #KongresRazem; #PolskaScenaPolityczna; #LewicaPrzyszłości | |||
| Donald Trump kontra Kamala Harris – dynamiczna walka o Biały Dom | 24 Oct 2024 | 00:25:19 | |
Wybory w USA wydają się być jednym z najbardziej emocjonujących pojedynków politycznych ostatnich lat. Kamala Harris i Donald Trump dwoją się i troją aby na ostatniej prostej przekonać do siebie jak najwięcej wyborców. Jakie strategie przyjmują kandydaci i co decyduje o ich przewadze w kampanii? Dlaczego Kamala Harris dystansuje się od Joe Bidena, a Donald Trump zdobywa coraz większą popularność? Na te pytania odpowiadamy w najnowszym odcinku podcastu Rzecz w tym, którego gościem był dziennikarz działu zagranicznego Rzeczpospolitej Andrzej Łomanowski. Kamala Harris, próbując zdobyć poparcie Amerykanów, coraz wyraźniej odcina się od obecnej administracji. - Administracja Harris nie będzie kontynuacją administracji Bidena – deklaruje kandydatka. Andrzej Łomanowski wyjaśnia, dlaczego postać Joe Bidena staje się dla Harris politycznym obciążeniem, mimo że sama próbuje przedstawiać siebie jako młodszą, energiczną alternatywę. Joe Biden – symbol marazmu?Zdaniem Łomanowskiego, Joe Biden miał być „przyjaznym dziadkiem”, który zjednoczy podzieloną Amerykę. Jednak obecnie wielu Amerykanów postrzega go jako symbol marazmu. Harris, próbując zdystansować się od jego wizerunku, prezentuje siebie jako dynamiczną i kompetentną liderkę, ale jednocześnie nie może całkowicie odciąć się od dziedzictwa, które współtworzy jako wiceprezydent. Donald Trump – autorytarny, ale dynamicznyZ kolei Donald Trump jest zupełnym przeciwieństwem Bidena – autorytarny, dynamiczny, często kontrowersyjny. Według byłego szefa personelu Białego Domu, Johna Kelly’ego, Trump „podziwia dyktatorów”, a jego działania – ja mówił Kelly - „mieszczą się w ogólnej definicji faszysty”. Łomanowski podkreśla jednak, że choć Trump posiada autorytarne skłonności, trudno uznać go za faszystę. Zwraca uwagę, że Trump budzi niechęć elit politycznych, ale jego agresywny styl działania daje mu przewagę w oczach wielu wyborców. Oligarchizacja Stanów ZjednoczonychW podcaście pojawia się także temat oligarchizacji Stanów Zjednoczonych. Łomanowski zauważa, że już w latach 70. CIA ostrzegała przed rosnącym wpływem oligarchów na politykę kraju. Choć Trump zdaje się być przedstawicielem tej klasy, jego retoryka obrońcy „zwykłego Amerykanina” zyskuje poparcie wyborców, a jego dystans do elit działa na jego korzyść. Czy Trump może przywrócić „porządek” w polityce międzynarodowej?Jednym z kluczowych punktów kampanii Trumpa jest jego zapowiedź zakończenia wojny w Ukrainie jeszcze przed inauguracją. Łomanowski komentuje te deklaracje z dystansem, ale zauważa, że Trump jako prezydent promował „strategiczną nieokreśloność” – oznacza to, że wrogowie Ameryki nie powinni wiedzieć, jak USA zareagują na ich działania. Problem polega jednak na tym, że ta nieokreśloność wprowadzała także zamieszanie wśród sojuszników USA. Relacje Trumpa z dyktatoramiDziennikarz Rzeczpospolitej podkreśla, że Trump, mimo swojego autorytarnego stylu, miał trudności w kontaktach z doświadczonymi politykami, takimi jak Władimir Putin. - Putin potrafi się dostosować do każdego rozmówcy - mówi Łomanowski, co stawiało Trumpa w niekorzystnej sytuacji podczas spotkań z rosyjskim przywódcą. Wojna w Ukrainie i Bliskim Wschodzie – kluczowe dla wyborów?Według Łomanowskiego, eskalacja konfliktów na Bliskim Wschodzie czy Ukrainie może mieć kluczowe znaczenie w nadchodzących wyborach. - Jeśli te wojny zaczną eskalować, Trump może zebrać dodatkowe głosy – zauważa dziennikarz. Amerykanie mogą bowiem uznać, że obecna administracja nie radzi sobie z sytuacją międzynarodową, a Trump jako „człowiek porządku” przywróci stabilizację.Dynamiczna walka do samego końcaNa zakończenie rozmowy Łomanowski podkreśla, że kampania wyborcza jest niezwykle dynamiczna. Trump, swoimi nietypowymi zachowaniami, jak smażenie frytek w McDonaldzie, próbuje pokazać, że jest „zwykłym człowiekiem”, co działa na jego korzyść. Jednak ostateczny wynik wyborów pozostaje niepewny, a zarówno Harris, jak i Trump będą walczyć o każdy głos. | |||
| To co stanie się w mediach społecznościowych, może zaważyć na wyniku wyborów | 23 Oct 2024 | 00:40:05 | |
Jaka będzie rola mediów społecznościowych w nadchodzących wyborach prezydenckich? Jak wielkie platformy wpływają na wizerunek kandydatów? Dlaczego lider sondaży Rafał Trzaskowski zmaga się z coraz większą falą negatywnych komentarzy w sieci i czy wpłynie to na jego szanse w wyborach prezydenckich. O tym mówił Michał Fedorowicz, analityk internetu. - Media społecznościowe stały się nieodzownym narzędziem w polityce – mówi Michał Fedorowicz, przewodniczący europejskiego kolektywu analitycznego Res Futura. Jak pokazują wcześniejsze kampanie, począwszy od zwycięstwa Andrzeja Dudy w 2015 roku, social media mają ogromny wpływ na postrzeganie kandydatów. - Media społecznościowe to puste naczynie, które zapełniamy treścią. To, jak zostanie ono wypełnione, decyduje o odbiorze polityków - mówi Fedorowicz.Zdaniem eksperta politycy opierają swoje kampanie na polaryzacji, wiedząc, że negatywne treści generują więcej interakcji. W kampanii wyborczej, podobnie jak w sprzedaży, liczy się szybkość i intensywność przekazu. Przykładem jest Rafał Trzaskowski, który według Fedorowicza już teraz staje się celem coraz bardziej zorganizowanej kampanii oszczerstw. Kreowanie nastrojów wokół kandydatówFedorowicz wyjaśnia, że analiza nastrojów w sieci nie polega tylko na liczeniu komentarzy, ale także na badaniu ich sentymentu. Negatywne komentarze, nawet jeśli są mniejszością, mogą zdominować dyskusję i wpłynąć na wizerunek kandydata. - Rafał Trzaskowski od lat jest na celowniku prawicowych baniek informacyjnych, które wykorzystują każdą okazję, aby podważyć jego wiarygodność – podkreśla Fedorowicz.Jako przykład przywołuje kampanię Bronisława Komorowskiego, którego wizerunek przed wyborami 2015 roku został zniszczony przez memy i negatywne komentarze w sieci. Podobna strategia, jak twierdzi Fedorowicz, może być teraz stosowana wobec Trzaskowskiego, co może odbić się na jego szansach w wyborach prezydenckich. Zorganizowane kampanie internetowe – zagrożenie dla procesu wyborczego?Jednym z głównych zagrożeń dla nadchodzących wyborów jest, zdaniem Fedorowicza, aktywność zorganizowanych grup internetowych, które sztucznie podbijają negatywne nastroje wokół wybranych kandydatów. Chociaż Rafał Trzaskowski prowadzi w sondażach, to w sieci coraz częściej pojawiają się negatywne komentarze. - To nie przypadek – za tym stoją dobrze zorganizowane działania, które mają na celu osłabienie jego pozycji – twierdzi ekspert.Fedorowicz przywołuje przykład kampanii w Stanach Zjednoczonych, gdzie zorganizowane grupy wykorzystywały media społecznościowe do osłabienia pozycji Hillary Clinton w 2016 roku, a podobne mechanizmy mogą działać w Polsce. – Jesteśmy świadkami podobnego procesu – ataków na Trzaskowskiego, mających na celu zniechęcenie wyborców do oddania na niego głosu – mówi Fedorowicz. Sztaby muszą nadążać za technologiąEkspert zwraca uwagę, że skuteczna kampania w mediach społecznościowych wymaga nie tylko dużych nakładów finansowych, ale także sprawnej strategii. Kandydaci, którzy nie opanują algorytmów i nie potrafią generować treści angażujących, będą mieli trudności w walce o głosy.W przypadku kandydatów PiS, takich jak Karol Nawrocki czy Przemysław Czarnek, Fedorowicz zauważa, że mimo ich obecności w mediach, nie mają oni jeszcze wystarczającego zasięgu, aby skutecznie rywalizować na poziomie mediów społecznościowych. - Budowanie wizerunku w sieci to proces długotrwały, a dzisiejsze kampanie są oparte na szybkich reakcjach i zorganizowanych działaniach – dodaje. Rafał Trzaskowski – lider sondaży czy internetu?Choć Trzaskowski dominuje w sondażach, to Fedorowicz ostrzega, że rosnąca liczba negatywnych komentarzy może podważyć jego szanse na zwycięstwo. - Ataki w sieci mogą stworzyć obraz kandydata, który nie jest godny zaufania – a to może zniechęcić wielu wyborców do oddania głosu – mówi ekspert. Kluczowym wyzwaniem dla sztabu Trzaskowskiego będzie walka z tym negatywnym wizerunkiem.Wybory prezydenckie w 2024 roku będą wyjątkowe ze względu na ogromną rolę mediów społecznościowych. Dobrze zorganizowane kampanie internetowe mogą wpłynąć na wynik wyborów, a negatywna kampania wobec Rafała Trzaskowskiego już się rozpoczęła. - To, co zobaczymy w mediach społecznościowych, może zaważyć na ostatecznym wyniku wyborów – podsumowuje Fedorowicz. Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ #Wybory2024 #RafałTrzaskowski #DonaldTusk #KampaniaPrezydencka #SondażePolityczne #MediaSpołecznościowe #PolitykaOnline #ManipulacjaMediami #Dezinformacja #RzeczWTym #PodcastPolityczny #HejtOnline #WalkaOPrezydenturę | |||
| 800 plus. Likwidować, czy nie likwidować? | 22 Oct 2024 | 00:27:52 | |
Temat świadczenia 500+, a później 800+, od lat wywołuje liczne emocje w Polsce, zarówno społeczne, jak i polityczne. W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota rozmawia z Bartoszem Marczukiem, ekspertem ds. polityki rodzinnej, który był odpowiedzialny za wprowadzenie programu. Dyskusja koncentruje się na wpływie 500+ na demografię, a także na przyszłości programu oraz możliwościach jego modyfikacji w celu poprawy wskaźnika dzietności. Już po ośmiu latach od wprowadzenia 500+ Polska odnotowuje spadek dzietności do poziomu 1,17, co dalekie jest od progu zapewniającego stabilność populacyjną na poziomie 2,1. Jak wskazuje Marczuk, początkowy wzrost dzietności do 1,45 w latach 2017-2019 dawał nadzieję, ale wiele czynników, takich jak pandemia, wojna i inflacja, wpłynęło na pogorszenie sytuacji. - Mimo wprowadzenia programu 500+, nie udało się osiągnąć wskaźnika dzietności gwarantującego odtworzenie populacji - zauważa Bogusław Chrabota. Co nie zadziałało w programie 500+? Marczuk wyjaśnia, że choć 500+ pomogło w walce z ubóstwem, to nie rozwiązało problemu niskiej dzietności. Zwraca uwagę na zmiany kulturowe i niepewność ekonomiczną jako na główne czynniki, które zaważyły na decyzjach o posiadaniu dzieci. - Od 2020 roku żyjemy w permanentnym czasie niepewności – najpierw COVID, potem wojna i kryzys energetyczny - tłumaczy. Dodaje, że młodsze pokolenia, które dorastały w czasach stabilności i wzrostu gospodarczego, nie są przygotowane na tak intensywne kryzysy, co skutkuje niższą dzietnością. Chrabota proponuje wprowadzenie kryterium dochodowego do programu 800+, co według niego mogłoby lepiej skierować wsparcie do najuboższych. Marczuk podchodzi do tego z rezerwą, wskazując, że wprowadzenie progów dochodowych mogłoby mieć jedynie symboliczny efekt, a oszczędności byłyby niewielkie. Jego zdaniem, kluczowe jest utrzymanie długoterminowej stabilności programów prorodzinnych, aby Polacy mogli planować przyszłość w poczuciu bezpieczeństwa. Alternatywy dla 800+ – bon mieszkaniowy? Podczas rozmowy Bogusława Chraboty z Bartoszem Marczukiem pojawia się również pomysł zastąpienia części środków przeznaczanych na 800+ innymi programami wspierającymi rodziny, na przykład bonem mieszkaniowym. - Bon mieszkaniowy mógłby pomóc młodym rodzinom w zakładaniu własnych gospodarstw domowych, co mogłoby przełożyć się na wzrost dzietności - ocenia Marczuk. Wylicza, że taki program kosztowałby ok. 18 miliardów złotych, co jest niższym kosztem niż podniesienie wysokości świadczenia 500+ do 800złotych. W dyskusji pojawia się także wątek roli zmian kulturowych w spadku dzietności. Marczuk zwraca uwagę na rosnącą indywidualizację społeczeństwa oraz opóźnianie decyzji o założeniu rodziny z powodu kariery zawodowej. - To proces globalny, którego nie da się odwrócić jednym programem socjalnym - podkreśla. Chrabota z kolei przekonuje, że za pieniądze nie da się kupić dzietności i zwraca uwagę na potrzebę wsparcia relacji między kobietami a mężczyznami oraz walki z kryzysem męskości. Czy ograniczenie prawa do aborcji wpłynęło na dzietność? Bogusław Chrabota pyta też o wpływ prawa dotyczącego aborcji na dzietność. Marczuk odpowiada, że badania Instytutu Pokolenia nie potwierdzają takiego wpływu, podkreślając, że Polacy generalnie chcą mieć dzieci, ale nie realizują swoich planów z powodów ekonomicznych i społecznych. - Ograniczenia aborcji nie mają wpływu na decyzje o posiadaniu dzieci - stwierdza. Wsparcie dla rodzin w Polsce Marczuk sugeruje rozważenie wprowadzenia tzw. ilorazu rodzinnego, wzorowanego na rozwiązaniach francuskich. Dzięki niemu rodziny mogłyby korzystać z bardziej korzystnych rozliczeń podatkowych, uwzględniających liczbę dzieci. - To mogłoby realnie odciążyć finansowo rodziny i zachęcić do posiadania większej liczby dzieci - mówi. W odpowiedzi na pytanie Chraboty o związki partnerskie, Marczuk wskazuje, że nie mają one realnego wpływu na dzietność. Zaznacza, że ułatwienie zawierania takich związków mogłoby przynieść korzyści w zakresie bezpieczeństwa prawnego i majątkowego partnerów. W podcaście pada stwierdzenie, że potrzeba długoterminowej, stabilnej polityki prorodzinnej, która obejmowałaby nie tylko wsparcie finansowe, ale również programy związane z mieszkalnictwem i elastycznym rynkiem pracy. - Nie da się co kilka lat zmieniać polityki rodzinnej. Ludzie muszą mieć pewność, że wsparcie ze strony państwa będzie trwałe - mówi Marczuk. Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ #800plus #500plus #demografiaPolski #politykaRodzinna #dzietność #BartoszMarczuk #BogusławChrabota #bonMieszkaniowy #kryzysDemograficzny #ubóstwo #inwestycjaWRodziny #reforma500plus #wsparcieRodzin #podcastPolityczny #Rzeczwtym #polityka | |||
| „Zwycięstwo Trumpa może szybko zakończyć wojnę, choć poprzez kontrowersyjne rozwiązania" | 21 Oct 2024 | 00:24:29 | |
Jędrzej Bielecki o napięciach geopolitycznych w Europie i na świecie
Bielecki odniósł się do fotografii, na której przedstawieni są liderzy USA, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii, co wzbudziło liczne spekulacje dotyczące wykluczenia Polski z ważnych rozmów. - To spotkanie w Berlinie to jest konsekwencja niedoszłego spotkania w Rammstein. Prezydent Biden w czasie tej pożegnalnej wizyty już nie chciał spotykać się z Andrzejem Dudą – mówi Jędrzej Bielecki.
Stosunki polsko-niemieckie: nadzieje były duże
Dziennikarz wskazuje też na impas w relacji Polski z Niemcami, gdzie mimo wcześniejszych nadziei na odbudowanie więzi, współpraca pozostaje ograniczona. Donald Tusk, który jeszcze w lipcu próbował przeforsować inicjatywę „Tarcza Wschód”, spotkał się z chłodnym przyjęciem kanclerza Scholza, co przyczyniło się do dalszego pogorszenia relacji. Problem reparacji wojennych również pozostaje otwartą kwestią, co dodatkowo komplikuje wzajemne stosunki. - Nadzieje były bardzo duże, ale zawód zaczął się już wcześniej, latem, gdy Donald Tusk z projektem ‘Tarcza Wschód’ spotkał się z chłodną reakcją kanclerza Scholza – mówi Bielecki.
Szybkie zakończenie wojny może być bolesne
Dziennikarz odnosi się także do amerykańskiej polityki i zbliżających się wyborów prezydenckich. Jego zdaniem wynik wyborów w USA będzie miał kluczowy wpływ na przyszłość wsparcia dla Ukrainy. Wskazuje, że zwycięstwo Donalda Trumpa mogłoby doprowadzić do szybkiego zakończenia wojny, choć poprzez kontrowersyjne rozwiązania, które mogłyby być bolesne dla Ukrainy. - Trump zadzwoni do Putina i albo wymusi negocjacje, albo wyśle broń bez żadnych ograniczeń – dywaguje Bielecki, zwracając uwagę na nieprzewidywalność byłego prezydenta USA.
Kamala Harris, potencjalna rywalka Trumpa, postrzegana jest jako kontynuatorka obecnej polityki Stanów Zjednoczonych, która według Bieleckiego nie prowadzi do rzeczywistego zakończenia konfliktu, lecz utrzymuje Ukrainę w stanie permanentnej wojny na wyczerpanie.
Rozmówcy poświęcili również uwagę wyborom i referendum w Mołdawii - Mołdawia jest kluczowa dla strategicznej pozycji Rosji w Europie Wschodniej – mówi Bielecki, podkreślając, jak ważne są tamtejsze wydarzenia dla sytuacji Ukrainy. | |||
| Zmiana trenera Igi Świątek – czy Wim Fissette pomoże utrzymać dominację naszej zawodniczki? | 17 Oct 2024 | 00:24:04 | |
Belg Wim Fissette został nowym trenerem Igi Świątek. Liderka rankingu WTA podkreśla, że Fissette wnosi do zespołu bogate doświadczenie oraz jasną wizję przyszłości. W podcaście "Rzecz w Tym" Olgierd Kwiatkowski, dziennikarz działu sportowego „Rzeczpospolitej” analizuje, co ta zmiana oznacza dla Igi i całego polskiego tenisa. - Iga nie pozwoli, by ktoś narzucał jej swoją wolę – to ona podejmuje kluczowe decyzje – mówi Kwiatkowski, podkreślając, że chociaż Fissette ma ogromne doświadczenie, musi dostosować się do specyfiki pracy z liderką światowego tenisa. Kim jest Wim Fissette? Kwiatkowski przypomina, że Fissette współpracował z wieloma najlepszymi tenisistkami na świecie, takimi jak Naomi Osaka, Angelique Kerber czy Kim Clijsters. Jego kariera trenerska rozpoczęła się właśnie od pracy z Clijsters, której pomógł zdobyć trzy tytuły wielkoszlemowe. To zbudowało jego reputację jako jednego z czołowych trenerów WTA. - To trener światowej czołówki – podkreśla Kwiatkowski, zwracając uwagę na jego sukcesy z innymi zawodniczkami.
„Laptop coach” – nowoczesne podejście Fissette'a
Fissette zyskał przydomek „laptop coach” z powodu zamiłowania do wykorzystania danych i analiz statystycznych w swojej pracy. Gość Marzeny Tabor - Olszewskiej zauważa, że choć nowoczesne technologie są dla niego ważne, Fissette przede wszystkim buduje dobre relacje z zawodniczkami. To cecha, która może pomóc w efektywnej współpracy z Igą Świątek, znaną z mocnego charakteru i profesjonalizmu.
Dziennikarz Rzeczpospolitej zwraca uwagę na fakt, że w tenisie to zawodnik jest „pracodawcą” swojego trenera. Iga Świątek, mająca już ogromne doświadczenie, musi ufać swojemu trenerowi, ale sama decyduje o kierunku swojej kariery. - Iga nie pozwoli, by ktoś narzucał jej swoją wolę – to ona podejmuje kluczowe decyzje – mówi Kwiatkowski, wskazując na równowagę, którą Fissette będzie musiał odnaleźć.
Co poszło nie tak z Wiktorowskim?
Dlaczego Świątek zakończyła współpracę z Tomaszem Wiktorowskim, który doprowadził ją na szczyt światowego tenisa? Kwiatkowski sugeruje, że „wyczerpała się formuła”, a Świątek może potrzebować świeżego podejścia, aby dalej się rozwijać. Chociaż nie ma oficjalnych informacji na temat powodów rozstania, Kwiatkowski zwraca uwagę na możliwe zmiany, które mogą wpłynąć na grę Polki.
Oczekiwania wobec Fissette'a
Jakie zmiany może wprowadzić nowy trener? Kwiatkowski wskazuje na aspekty gry Świątek, które wymagają poprawy, jak większa aktywność przy siatce i wykorzystanie skrótów. Czy Fissette zdecyduje się na takie zmiany? Czas pokaże, ale eksperci są zgodni, że belgijski trener będzie dążył do maksymalnego wykorzystania potencjału Polki.
Iga Świątek stoi przed ważnymi decyzjami dotyczącymi swojej przyszłości turniejowej. Chociaż zrezygnowała z kilku turniejów w Azji, wciąż zamierza walczyć o utrzymanie pozycji liderki w WTA Finals w Arabii Saudyjskiej. Jak wskazuje Kwiatkowski, wynik tego prestiżowego turnieju może być kluczowy dla dalszego rozwoju kariery Świątek pod okiem Fissette'a.
Nie bez znaczenia pozostaje także możliwy udział Świątek w finałach Billie Jean King Cup, gdzie Polska ma silną reprezentację. Świątek, znana ze swojego zaangażowania w grę dla kraju, może rozważać udział w tym turnieju. Czy nowy trener wpłynie na tę decyzję? Czas pokaże.
Czy Świątek zdoła utrzymać swoją dominację na korcie pod okiem nowego trenera? Kwiatkowski podkreśla, że Fissette jest jednym z najlepszych trenerów dostępnych na rynku, a jego doświadczenie z pewnością pomoże Polce w dalszym rozwoju. Jednak czy nowa współpraca przyniesie oczekiwane rezultaty, dowiemy się dopiero za kilka miesięcy. #igaswiatek, #tenis, #wimfissette, #rzeczwtym, #coach, #podcast, #sport | |||
| „Lekceważenie Nawrockiego przez Trzaskowskiego byłoby błędem” | 16 Oct 2024 | 00:26:06 | |
Karol Nawrocki z 22,2 procent poparcia rzuca rękawicę Rafałowi Trzaskowskiemu, który prowadzi w sondażu z wynikiem 34,2 procent. Jakie są szanse, że były bokser i prezes Instytutu Pamięci Narodowej zmobilizuje elektorat Prawa i Sprawiedliwości i podejmie skuteczną walkę o fotel prezydenta? – o tym mówiła w najnowszym odcinku podcastu "Rzecz w Tym" Estera Flieger. W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w Tym”, Estera Flieger, publicystka Rzeczpospolitej, analizuje możliwe starcie między Karolem Nawrockim a Rafałem Trzaskowskim. Jej zdaniem PiS stoi przed dwoma głównymi wyzwaniami: - Po pierwsze, zbudowanie rozpoznawalności kandydata poza elektoratem PiS i po drugie, mobilizacja własnego elektoratu – uważa Flieger. Czy poparcie Nawrockiego będzie rosło? Publicystka przewiduje, że poparcie dla Nawrockiego będzie rosło, szczególnie po ewentualnym oficjalnym ogłoszeniu jego kandydatury. Jej zdaniem to polityk niezwykle ambitny. – Jak zajmowałam się muzeum II Wojny Światowej w 2018 stwierdziłam, że to będzie kiedyś kandydat PiS na prezydenta. Zobaczyłam wtedy, pisząc o muzeum, człowieka o ogromnych ambicjach – opowiada.
Flieger przypomina, że Nawrocki, dawny bokser i historyk, zyskał polityczną rozpoznawalność realizując politykę historyczną Prawa i Sprawiedliwości w Muzeum II Wojny Światowej. Flieger podkreśla, że Nawrocki jest mocno kojarzony z „twardym antykomunizmem i polityką historyczną PiS”, co może być atutem w walce o głosy bardziej konserwatywnych wyborców. – Samo oparcie się na polityce historycznej jednak nie wystarczy by wygrać – wskazuje Flieger, sugerując, że kandydat PiS będzie musiał zaprezentować bardziej szeroką wizję polityczną, aby zdobyć poparcie szerszej grupy wyborców. Jak wyglądałoby starcie Nawrockiego z Trzaskowskim w II turze wyborów prezydenckich?
Lekceważenie Nawrockiego byłoby błędem – mówiła Flieger pytana o jego szanse w II turze wyborczej, zwłaszcza w starciu z Trzaskowskim. Jej zdaniem Radosław Sikorski miałby lepsze szanse w bezpośrednim pojedynku z kandydatem PiS.
Ekspertka zauważa również, że „Nawrocki może liczyć na głosy wyborców Konfederacji”, co może być istotnym elementem jego strategii, zwłaszcza jeśli pojawi się na Marszu Niepodległości 11 listopada, budując swoją pozycję wśród prawicowego elektoratu.
Więcej o przyszłości polskiej sceny politycznej, sondażach i możliwych scenariuszach w najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w Tym”. | |||
| Bezpieczeństwo Polski a zmiany strategii migracyjnej. Rozmowa z Jackiem Siewierą | 15 Oct 2024 | 00:34:07 | |
W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym”, gościem Bogusława Chraboty był Jacek Siewiera, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN). Tematem rozmowy były najważniejsze kwestie dotyczące stanu bezpieczeństwa Polski w obliczu nadchodzących wyborów prezydenckich, ochrony granic oraz zmian w strategii migracyjnej zapowiadanych przez premiera Donalda Tuska. W kontekście trwającego kryzysu migracyjnego i zagrożeń na wschodniej granicy Polski, Jacek Siewiera szczegółowo opowiadał o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, która od dawna zmaga się z naporem nielegalnych migrantów. Siewiera podkreślił, że „granice Rzeczypospolitej są nie tylko bezpieczne, ale stale umacniane. Dobre decyzje poprzedniego rządu o budowie bariery oraz rozwijane programy wzmacniania tej konstrukcji gwarantują bezpieczeństwo.” Siewiera wyjaśnił także, jak zmienia się sytuacja na granicy i jakie są obecne statystyki dotyczące prób jej nielegalnego przekroczenia: „W ostatnich trzech tygodniach migracja była rekordowo niska. Prób nielegalnego przekroczenia granicy jest teraz mniej niż sto dziennie, co znacząco różni się od wcześniejszych miesięcy kryzysu.” Bogusław Chrabota pytał gościa o stosowane przez polskie służby metody przeciwdziałania migracji, w tym o tzw. pushbacki. Jak tłumaczył Siewiera, w przypadku w pełni zabezpieczonej bariery granicznej, nie ma konieczności ich stosowania, a migranci, którzy próbują nielegalnie przekroczyć granicę, są natychmiast zawracani. W dalszej części rozmowy, Jacek Siewiera odniósł się do niedawno zapowiedzianych przez premiera Donalda Tuska zmian w prawie azylowym. Jak wyjaśnił gość podcastu „Rzecz w tym”, kwestia azylu to złożona procedura: „Azyl to krajowa forma ochrony, regulowana polskim prawem. To, co budzi więcej pytań niż odpowiedzi, to szczegóły zmian w strategii migracyjnej, o której mówi premier Tusk. Na razie nie jest jasne, czy te zmiany dotyczyć będą tylko procedur azylowych, czy także szerszych kwestii związanych z ochroną międzynarodową.” Kolejnym tematem poruszonym w podcaście była przyszłość polskiej prezydentury. W obliczu zbliżającego się końca drugiej kadencji Andrzeja Dudy, Chrabota pyta Siewierę o jego oczekiwania wobec nowego prezydenta Polski. Szef BBN podkreślił, że przyszły prezydent będzie musiał sprostać wyjątkowym wyzwaniom, jakie stawia przed nim współczesna polityka międzynarodowa: „Następny prezydent musi być arbitrem, łącznikiem i mediatorem, który w trudnych czasach będzie potrafił nawigować po wzburzonym morzu, zwłaszcza wtedy, gdy dochodzi do zmiany załogi co cztery lata. Będzie musiał również zadbać o strategiczne inwestycje i bezpieczeństwo narodowe.” W rozmowie pojawił się też temat wojny w Ukrainie i jej wpływ na bezpieczeństwo Polski. Jacek Siewiera zasugerował, że mimo wysiłków dyplomatycznych, sytuacja może zmierzać w stronę zamrożenia konfliktu: „Jesteśmy świadkami momentu, w którym pewna forma procesu dyplomatycznego może mieć miejsce. Niestety, nie musi to oznaczać zawieszenia broni, ale raczej zamrożenie konfliktu, co może mieć dalekosiężne konsekwencje dla bezpieczeństwa całej Europy.” #BezpieczeństwoPolski #GranicaPolskoBiałoruska #Migracja #DonaldTusk #JacekSiewiera #BBN #KryzysMigracyjny #WyboryPrezydenckie #OchronaGranicy #Pushback #PrawoAzylowe #PolitykaMigracyjna #PolskaPrezydentura #AndrzejDuda #WojnaNaUkrainie #PolitykaMiędzynarodowa #BezpieczeństwoNarodowe #StrategiczneInwestycje #RzeczWTym | |||
| Jacek Nizinkiewicz: Żona Zbigniewa Ziobry próbowała zablokować publikację wywiadu | 14 Oct 2024 | 00:16:43 | |
- Patrycja Kotecka próbowała zablokować publikację, pomimo, że byliśmy z ministrem Zbigniewem Ziobro umówieni na ukazanie się rozmowy w konkretnym dniu – mówi Jacek Nizinkiewicz o opublikowanym na stronach rp.pl wywiadzie z byłym ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. – Prawdopodobnie ktoś z otoczenia ministra doszedł do wniosku, że taki wywiad nie powinien się ukazać przed kongresem PiS i spodziewaną fuzją PiS z Suwerenną Polską. Skutkowało to próbą przesunięcia wywiadu, a później próbą wycięcia z tej rozmowy fragmentów dotyczących kongresu – mówi dziennikarz „Rzeczpospolitej”.
Jacek Nizinkiewicz zaznacza, że nie zgodził się na próby ocenzurowania czy przesunięcia publikacji. - Są to naciski niedopuszczalne – mówi i zaznacza, że ma dowody na próby nacisków „na wypadek, gdyby ktoś chciał wkroczyć na drogę sądową”.
Były minister sprawiedliwości powinien dzisiaj rano stawić się na przesłuchaniu Komisji Śledczej ds. Pegasusa, ale nie pojawił się w Sejmie. Pod koniec września biegły sądowy wydał opinię, zgodnie z którą stan zdrowia byłego ministra sprawiedliwości pozwala na stawiennictwo przed komisją w połowie października.
| |||
| Co wiemy po roku Michała Probierza w roli selekcjonera? „To nie jest pokolenie jak za Nawałki” | 10 Oct 2024 | 00:21:54 | |
- Najważniejszym celem i najuczciwiej postawionym jest awans reprezentacji na mundial, gdzie wciąż miejsc dla Europy jest niewiele - mówił w rozmowie z Arturem Bartkiewiczem Kamil Kołsut, szef działu sport "Rzeczpospolitej", który był gościem podcastu "Rzecz w Tym". Reprezentację Polski czekają w najbliższych dniach dwa mecze w Lidze Narodów – z Portugalią i Chorwacją. Rozegramy je niemal dokładnie rok po tym, gdy Probierz zastąpił w roli selekcjonera Portugalczyka Fernando Santosa. Wydawało się, że gorzej niż za Santosa kadra już grać nie może, ale wielu kibicom miny zrzedły, gdy reprezentacja, już pod wodzą Probierza, tylko zremisowała u siebie 1:1 w meczu eliminacji Euro 2024 z Mołdawią. Ostatecznie Probierz zdołał uratować dla Polski eliminacje Euro 2024 i – po wygranym barażu z Walią - pojechaliśmy na mistrzostwa do Niemiec, gdzie udało się uniknąć kompromitacji, czego wielu kibiców obawiało się, widząc, że będziemy rywalizować z Holandią i Francją. Co dziś wiemy o reprezentacji prowadzonej przez Michała Probierza? Czy przyniesie nam kiedyś tyle radości co kadra Adama Nawałki? - Wiemy wszyscy, że to nie jest potencjał ludzki, który w jakiś sposób imponuje. Wiemy wszyscy, że ta kołderka jest wąska i zasoby są dosyć płytkie. Trudno mówić, że Probierz buduje drużynę, która może kiedyś powtórzyć wyniki kadry Nawałki – przyznał Kołsut. - To pokolenie nie jest tak wybitne, jak pokolenie Nawałki i najważniejsze jest to, aby Michał Probierz w jakiś sposób, dzięki efektowi synergii, mądrymi decyzjami umiał wykrzesać z piłkarzy to, co mają najlepsze – mówił szef działu Sport „Rzeczpospolitej”. - Najważniejszym celem i najuczciwiej postawionym jest awans na mundial, gdzie wciąż miejsc dla Europy jest niewiele (16 z 48 – red.). Już sam awans na mundial i możliwość uczestnictwa w tym święcie futbolu będzie sukcesem. To jest poprzeczka, jaką powinniśmy wieszać drużynie Michała Probierza. Nie niżej, ale i nie wyżej – ocenił Kołsut. A jak Kamil Kołsut ocenia styl gry, jaki chce nadać reprezentacji Probierz. Czy Łukasz Skorupski będzie nowym bramkarzem kadry na lata? Czy w obronie jesteśmy skazani na Jana Bednarka, który jest zmiennikiem piłkarza, którego nie mamy, jak niegdyś Jakub Wawrzyniak? Czy w pomocy nie brakuje nam dziś zawodnika do „noszenia fortepianu”? I czy potrafimy sobie wyobrazić atak bez Roberta Lewandowskiego? O tym wszystkim w rozmowie Artura Bartkiewicza z Kamilem Kołsutem. | |||
| Aquapark Fala przedstawia dziecko jako strasznego intruza, jakąś zakałę ludzkości | 09 Oct 2024 | 00:19:48 | |
Aquapark Fala od dawna ma problem z dziećmi, to nie ich pierwsza kontrowersja akcja związana z dzieciakami. Nie narzekajmy więc na to, że siedzą one ciągle w smartfonach, jeśli nie pozwalamy im wyjść w przestrzeń publiczną – mówi Joanna Ćwiek-Świdecka w podcaście „Rzecz w tym”. Łódzki aquapark ogłosił, że w sobotę 19 października na baseny wejdą wyłącznie dorośli. A plakat informujący o tej strefie wolnej od dzieci przyozdobiono płaczącym niemowlakiem. I wybuchła afera. Jak pogodzić potrzeby dorosłych i prawa dzieci? O tym w codziennym podcaście „Rzeczpospolitej” rozmawiają Michał Płociński i Joanna Ćwiek-Świdecka.– Mając małe dziecko, rozumiem, że czasem chce się spędzić czas tam, gdzie tych dzieci nie ma – przyznaje dziennikarka działu krajowego „Rzeczpospolitej”. – Ale mnie w historii z aquaparkiem Fala zmroził plakat: to przekreślone krzyczące dziecko nie wygląda dobrze, jest przedstawione jako straszny intruz, jakby to była jakaś zakała ludzkości. A to przecież tylko małe dziecko, które idzie na basen.– Nie podoba mi się też to, że jest to cały dzień dla dorosłych, bez dzieci. A to przecież sobota, czyli czas, gdy właśnie z dziećmi można spokojnie pójść na basen. To wtedy jest na to moment. A tu nagle ktoś wyklucza taką rodzinę – ocenia Ćwiek-Świdecka. – Nawet bym z tym nie dyskutowała, gdyby to była strefa bez dzieci, powiedzmy, od godziny 19. OK, zróbmy wtedy imprezę na basenie. Ale nie cały dzień od 9 rano.– Aquapark Fala od dawna ma problem z dziećmi, to nie pierwsza kontrowersja akcja związana z dzieciakami. Wcześniej na koniec roku szkolnego wprowadzili bilet za złotówkę dla tych dzieciaków, które mają świadectwa z paskiem. I to też spotkało się z krytyką, bo dziś już przecież dobrze rozumiemy – i w pedagogice jest taki trend od jakiegoś czasu – że nie powinno się dzielić dzieci ze względu na osiągnięcia w nauce, bo taki pasek nie jest miarodajny. Nie wiemy, z jakiego powodu dziecko nie ma wybitnych ocen, może miało problemy zdrowotne czy trudną sytuację w domu. I samorządowy basen nie powinien go dodatkowo karać za brak czerwonego paska – tłumaczy dziennikarka.– Gdyby to był prywatny biznes, to łatwiej by to można zrozumieć. Ale to jest jednostka samorządowa utrzymywana z podatków wszystkich mieszkańców.– Jeżeli chcemy, żeby dzieci się rodziły, to kraj musi być dla dzieci przyjazny. Ludzie muszą rozumieć, że młodzi ludzie też są ludźmi i mają takie same prawa. Nie możemy traktować ich jako zło konieczne. I musimy pamiętać, że po prostu dzieci to dzieci – dodaje dziennikarka. – Jak dziecko ma okres buntu dwulatka i leży na ulicy, wyjąc wniebogłosy, to zawsze znajdzie się jakaś miła pani, która ci powie, że kompletnie nie nadajesz się na matkę.Pada argument, że dzieci i tak dziś wolą siedzieć w domy na smartfonie i tablecie, mają inne rozrywki. – Ale to też jest często wymuszone przez deweloperów – odpowiada Joanna Ćwiek-Świdecka. – Na nowych osiedlach nie ma gdzie się bawić przed domem. Jak masz małe dziecko, mieszkając, takim na nowym, wypasionym osiedlu, to założenie jest takie, że i tak pojedziesz się z nim pobawić na drugi koniec miasta do jakiegoś parku z atrakcjami dla dzieci. Nie myśli się o takiej spontaniczności, że można pobawić się gdzieś blisko. A nie zawsze masz czas, żeby jechać kawał drogi, by dziecko mogło się pobawić przez godzinę.– Mamy takie megawypasione publiczne boiska, zresztą też samorządowe, gdzie dzieciakom nie wolno grać w piłkę, bo „gniotą trawę”. Mogą na nich grać tylko te dzieci, które chodzą do konkretnej szkoły czy ćwiczą w danej szkółce piłkarskiej, za którą rodzice płacą ciężkie pieniądze. I wtedy dziecko trawy nie gniecie. A przez resztę dnia lepiej, żeby boisko stało puste. Nie narzekajmy więc na to, że dzieciaki siedzą ciągle w smartfonach, jeśli nie pozwalamy im wyjść w przestrzeń publiczną – pointuje dziennikarka. | |||
| Viktor Orban kontra Węgry. Czy ma już z kim przegrać? | 08 Oct 2024 | 00:29:07 | |
Węgry są w połowie swojej europejskiej prezydencji, ale mało kto w Budapeszcie o tym mówi - zauważa Bogdan Góralczyk, politolog i hungarysta, w rozmowie z Bogusławem Chrabotą. Budapeszt buntuje się przeciw Victorowi Orbanowi i jego rządom. Przedwczoraj, 6 października, mieszkańcy stolicy znów masowo protestowali, tym razem przeciw publicznej telewizji, która już dawno temu stała się maszynką propagandową Orbana. Do niedawna nie mieli nadziei. Reżim wydawał się nieusuwalny. Ale teraz jest inaczej. Pojawiła się alternatywa. To Peter Magyar i jego partia TISZA. Czy idzie do władzy? Jakie ma szanse obalić reżim? I czy sprosta Orbanowi w bezpośredniej konfrontacji, do której dojdzie już 9.10 w Brukseli? O tym wszystkim w rozmowie z profesorem Bogdanem Góralczykiem, politologiem, hungarystą i autorem książki „Ojczulkowie” o mężach stanu, którzy przez długie lata rządzili na Wegrzech. | |||
| Big techy nie są wrogami mediów. Chodzi o uczciwy podział zysków | 07 Oct 2024 | 00:25:47 | |
Dlaczego Facebook blokuje treści od polskich wydawców? Jakie są największe wyzwanie przed mediami? Co wymaga regulacji? – o tym w podcaście „Rzecz w tym” rozmawiali Bogusław Chrabota, redaktor naczelny Grupy Wydawniczej Gremi z Michałem Szułdrzyńskim, redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej”. W podcaście „Rzecz w tym” Bogusław Chrabota, który jest też wiceprezesem polskiej Izby Wydawców Prasy i Europejskiego Stowarzyszenia Mediów Informacyjnych mówił o tym, jak ważną rolę dla mediów odgrywają regulacje na poziomie Unii Europejskiej. – Zależało nam na tym, by wydawcy, którzy ponoszą koszty pracy dziennikarzy, mieli rekompensatę za swoją pracę i za swój wysiłek w postaci praw pokrewnych. Objęła to nowa dyrektywa o prawach pokrewnych na rynku cyfrowym. Przez ostatnie walczyliśmy o to na forum Parlamentu Europejskiego – mówił Chrabota. Przypomniał jednak, że regulacje muszą nadążać za rzeczywistością. – Generatywna sztuczna inteligencja jest dziś nieuregulowana – zauważył. Jako przykład dał deep-fakes. – Ktoś wpuszcza do sieci kawałek filmu wideo wytworzony przez sztuczną inteligencję, który idealnie symuluje rzeczywistość, ale też zafałszowuje rzeczywistość, a nikt nas nie informuje, że to jest nieprawda – tłumaczył. Europejscy wydawcy domagają się „był obowiązek odpowiedniego znaku wodnego, który informuje przeciętnego widza, że to jest materiał wytworzony przez sztuczną inteligencję, a nie materiał reporterski pokazujący rzeczywistość”. | |||
| Paulina Matysiak: Lewica nie musi być przyspawana do liberałów | 03 Oct 2024 | 00:22:22 | |
Z liberałami oczywiście wiele spraw, które interesują lewicę, można załatwić. Albo tak nam się wydaje, że można załatwić, bo też widzimy, że żadnych efektów w tych tematach od wielu miesięcy nie ma – mówi Paulina Matysiak w podcaście „Rzecz w tym”. Czy możliwa jest w polskiej polityce współpraca ponad podziałami? Najnowszy przykład Pauliny Matysiak, która założyła wraz z posłem PiS-u Marcinem Horałą stowarzyszenie „Tak dla Rozwoju”, pokazuje, że nie jest to łatwa droga. Lewica właśnie przedłużyła zawieszenie jej w prawach członka klubu parlamentarnego, a nawet próbowała odwołać ją z sejmowej komisji infrastruktury. Jak tę drogę widzi sama posłanka z Kutna, opowiada Michałowi Płocińskiemu w podcaście „Rzecz w tym”.– Uważam, że nie zrobiłam niczego niewłaściwego. Jestem dalej lewicową posłanką, czekam na rozstrzygnięcia partyjne, ale nie czuję, żebym w jakikolwiek sposób, na poziomie wartości, które są dla mnie ważne, opuściła lewicę – mówi Paulina Matysiak. – Działalność w stowarzyszeniu „Tak dla Rozwoju” to po prostu jeden z elementów mojej aktywności, wierzę w ten ruch, daje mi dużo satysfakcji. Po prostu są takie sprawy, co do których musi być elementarna zgoda i gdzie po prostu trzeba się dogadać, bo wiadomo, że duże projekty infrastrukturalne nie zostaną przecież wybudowane w czasie jednej kadencji – następcy muszą je kontynuować.– Ale może tak to już tak musi być, że Lewica nie może dogadywać się z PiS. Na całym świecie lewica jest dziś częścią szerokich liberalnych koalicji w starciu z populistami – mówi Michał Płociński. – Wcale nie musi tak być, ja się z takim sposobem myślenia nie zgadzam. To jest wpadnięcie w jakieś takie koleiny, że lewica jest przyspawana do liberalnego sposobu myślenia. Absolutnie tak nie musi być. Z liberałami oczywiście wiele spraw, które interesują lewicę, można załatwić. Albo tak nam się wydaje, że można załatwić, bo też widzimy, że żadnych efektów w tych tematach od wielu miesięcy nie ma – mówi Matysiak. – Mam poczucie, że pozostawanie w klubie Lewicy z perspektywy wyborcy Razem nie przynosi nam korzyści. Ja ich w tym momencie nie widzę.A gdzie widzi się za pięć lat? – Bardzo nie lubię patrzeć i dyskutować o polityce w taki sposób, co będzie za kilka lat, czy będzie miejsce dla mnie na liście. Ja osobiście nie muszę być posłanką. Posłem się bywa, ministrem się bywa, mówię zupełnie serio. | |||
| Dyrektor AJC: Przez ten rok, od 7 października, świat dla Żydów zmienił się na gorsze | 02 Oct 2024 | 00:26:18 | |
Izrael prowadzi wojnę z Hamasem, Hezbollahem, na Zachodnim Brzegu, gdzie jest 27 organizacji terrorystycznych, z Huti z Jemenu, bojówkami z Iraku, Iranem oraz Syrią, gdzie Irańczycy wspierają reżim Assada – mówiła w programie „Rzecz w tym” Agnieszka Markiewicz, szefowa biura American Jewish Committee na Europę Środkową. Na Izrael w ciągu ostatnich godzin spadło kilkaset irańskich rakiet balistycznych. Sytuacja w regionie, jej międzynarodowe reperkusje, a także zbliżająca się rocznica ataku Hamasu na Izrael, gdy zginęło 1200 Izraelczyków, a 250 zostało uprowadzonych do Gazy – to były tematy środowego wydania podcastu „Rzecz w tym”. - Hezbollah zaatakował Izrael od razu po ataku Hamasu 7 października 2023 roku, zanim Izrael podjął jakąkolwiek odpowiedź – przypominała Agnieszka Markiewicz, szefowa biura American Jewish Committee na Europę Środkową. – Ponad sto tysięcy Izraelczyków z powodu ostrzału Hezbollahu prowadzonego z Libanu, nie może od roku wrócić do swoich domów – mówiła. Jej zdaniem na działalność Iranu należy patrzeć w szerszym kontekście: - Jednym celem Iranu jest likwidacja Izraela, po prostu fizyczna likwidacja. Drugim – dominacja nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale w ogóle na świecie. - Pamiętajmy, że te same irańskie drony Shahed, którymi jest bombardowany Izrael, codziennie są wykorzystywane przez Rosję do atakowania Ukrainy. Przez cały wrzesień nie było jednego dnia, kiedy drony typu Shahed nie spadałyby na Ukrainę – mówiła Markiewicz. I pytała: - Dlaczego nie widzimy oczywistych związków pomiędzy Iranem a Rosją? - Nie możemy zaakceptować faktu, że jakieś państwo jest codziennie atakowane i jego mieszkańcy nie mogą po prostu spokojnie żyć na terenie swojego państwa – podkreślała. Szefowa AJC Central Europe uważa, że Izrael musi się bronić na siedmiu frontach. – Prowadzi wojnę z Hamasem, Hezbollahem, na Zachodnim Brzegu, gdzie jest 27 organizacji terrorystycznych, z Huti z Jemenu, bojówkami z Iraku, Iranem oraz Syrią, gdzie Irańczycy wspierają reżim Assada – wyliczała Markiewicz. Zdaniem gościa programu „Rzecz w tym” z punktu widzenia społeczności żydowskiej na świecie świat zmienił się na gorsze ze względu na „bezprecedensowy wzrost antysemityzmu na całym świecie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych”. - Izrael można krytykować i decyzje, które podejmuje polityczne, tak jak tak jak wszystko, co dzieje się w każdym innym kraju. Izrael jest demokracją i zresztą odbywające się co tydzień protesty przeciw rządowi, są tego najlepszym przykładem. Nikt nie blokuje wyrażania opinii i bardzo ostrego sporu politycznego, jaki ma miejsce w Izraelu. To jest normalna cecha demokracji – mówiła Markiewicz. Ale zwracała uwagę na to, że ta normalna krytyka działań państwa Izrael często przekracza granice antysemityzmu: - Wiodące media zachodnie mają problem z tym, żeby nazwać Hezbollah organizacją terrorystyczną, tylko używają jakichś enigmatycznych określeń. Najważniejsze światowe instytucje mają problem z tym, żeby wymienić, który kraj zaatakował Izrael, czyli Iran. Kiedy nie nazywamy rzeczy po imieniu, tylko mówimy o eskalacji przemocy w regionie, to to nie jest w porządku – mówiła. | |||
| Sztuczna inteligencja uderza w Donalda Tuska. „IDEAS NCBR może stać się nowym CPK” | 01 Oct 2024 | 00:24:31 | |
Mam wrażenie, że sytuacja z naukowcami jest taką pierwszą, w której jakaś grupa społeczna przychodzi do Donalda Tuska i mówi wprost: „Popieraliśmy PO, a dziś wystawiamy rachunek za nasze poparcie”. Kluczowym słowem są tutaj aspiracje, bo sztuczna inteligencja i ośrodek IDEAS NCBR przemawiają do wyobraźni Polaków – mówi Estera Flieger w codziennym podcaście „Rzeczpospolitej”.
Polska Akademia Nauk pisze na oficjalnym koncie w serwisie X: „Polska nauka tonie”. Badacze zajmujący się sztuczną inteligencją rzucają papierami, atakując rząd, że politycznymi decyzjami pogrzebał IDEAS NCBR, który miał być hubem dla badań nad AI w Polsce. Do tego mamy protesty różnych środowisk w sprawie zwolnienia z Muzeum Historii Polski niezależnego dyrektora Roberta Kostry oraz aferę z obsadzaniem stanowisk w Totalizatorze Sportowym po politycznej linii – zaczyna podcast Michał Płociński. – Powiedziałeś o Totalizatorze Sportowym, więc to się siłą rzeczy kojarzy ze szczęściem i loterią. Przypomina mi się cytat z filmu „Vabank”, kiedy Duńczyk mówi do Kwinto: „Nie mówię ci, że jesteś pechowiec, ale ostatnio nie miałeś zbyt wiele szczęścia”. I rzeczywiście to jest tak trudny tydzień dla rządu, jakiego naprawdę dawno nie miał – mówi Estera Flieger, publicystka „Rzeczpospolitej”. Który kryzys wizerunkowy jest najtrudniejszy? – Myślę, że nieoczekiwanie jednak sytuacja w nauce, dlatego że jest to środowisko, którego sympatie polityczne są dosyć czytelne i ono rzeczywiście oczekuje od Donalda Tuska interwencji – odpowiada Flieger. Twarzą tego kryzysu jest wiceminister Maciej Gdula, który z ramienia Nowej Lewicy miał przeprowadzać systemową reformę nauki. – Po kilku latach rządów ministra Przemysława Czarnka wszyscy mieli nadzieję, że teraz znajdą po stronie ministra nauki partnera, że to będzie ktoś, z kim będą mogli rozmawiać o systemowych zmianach. Tymczasem przyszło ogromne rozczarowanie, bo jednym z takich punktów krytyki ministra Gduli jest to, że on z nikim ze środowiska naukowego tych zmian nie konsultuje. Sytuacja w polskiej nauce jednak długo nie przebijała się w debacie publicznej. Co się zmieniło? – Protestować zaczęło środowisko zajmujące się sztuczną inteligencją, a sztuczna inteligencja to jest po pierwsze bardzo nośny temat, tym się ludzie rzeczywiście dzisiaj interesują, a po drugie ona łączy świat nauki ze światem biznesu. I jeden z listów otwartych adresowanych do Donalda Tuska podpisali właśnie przedsiębiorcy żywo zainteresowani sztuczną inteligencją. – Kluczowym słowem tutaj są aspiracje, ambicje. Na wyobraźnię Polaków podziałało to, że ten ośrodek, bo mówimy o konkretnym ośrodku w ramach struktury NCBR-u, czyli ośrodku IDEAS, zdobył sobie bardzo szybko międzynarodową renomę, że pracują tam świetni eksperci, że odwołany właśnie prof. Piotr Sankowski jest oceniany – tutaj cytat z wiceprezesa Polskiej Akademii Nauk – jako gigant nauki światowej w tym obszarze. I to podziało na wyobraźnię, że Polska jest w ścisłej czołówce w sztucznej inteligencji. I łatwo było już połączyć ten temat w debacie publicznej z innymi popularnymi aspiracyjnymi sprawami, jak np. CPK. Dla Donalda Tuska IDEAS NCBR może stać się nowym CPK. – Myślę, że koniec końców to się skończy typowym dla premiera postawieniem sprawy tak, że on jest dobrym carem, który skarci zaraz złych bojarów. Czyli nie możemy wykluczyć, że Donald Tusk odwoła ministra Macieja Gdulę, którego, swoją drogą, całe środowisko Nowej Lewicy broni – tłumaczy Estera Flieger. – Mam jednak wrażenie, że sytuacja z naukowcami jest w sumie taką pierwszą, w której jakaś grupa społeczna przychodzi do Donalda Tuska i mówi wprost: „No, popieraliśmy PO, oczekujemy teraz w zamian tego i tego, wystawiamy teraz rachunek za nasze poparcie”. I to jest rzeczywiście nowa sytuacja. Ale dużo zależy teraz od środowiska naukowców i tego, jak bardzo będą wywierać presję i mówić jednym głosem – podsumowuje Flieger. | |||
| Rusłan Szoszyn: Większość świata ma cyniczne podejście do tej wojny | 30 Sep 2024 | 00:18:29 | |
- Ukraina musi pozyskać z zewnątrz około 40 mld dolarów na prowadzenie wojny z Rosją. Ponad połowa z tej sumy to pieniądze, które nie są pewne. Mamy dzisiaj dużo znaków zapytania jeśli chodzi o Ukrainę – mówi Rusłan Szoszyn, dziennikarz Rzeczpospolitej. Ukraińcy przygotowali przyszłoroczny budżet państwa, a w nim? Potężna dziura. Brakuje miliardów dolarów. Wciąż ponad 40 proc. budżetu jest uzależnione od pożyczek i dotacji z Zachodu. Wszyscy zadają sobie pytanie: czy wystarczy pieniędzy na wojnę z Rosją? Dzisiaj w podcaście „Rzecz w tym” Marzena Tabor – Olszewska gościła dziennikarza redakcji zagranicznej Rzeczpospolitej – Rusłana Szoszyna.- Olbrzymi kawałek pomocy dla Ukrainy to pieniądze, które powinny płynąć z USA. Wiele będzie zależało od tego, jak będą toczyły się wydarzenia na froncie. Jeśli w Stanach Zjednoczonych wygra Donald Trump, być może „usadzi” on Wołodymyra Zełenskiego przy stole negocjacyjnym z Władimirem Putinem. Oczywiście o ile Putin na to pójdzie, bo w tej chwili nie wiemy tego, znamy tylko deklaracje Trumpa – zaznacza Rusłan Szoszyn. - Rosja ma wciąż pieniądze na prowadzenie wojny z Ukrainą za sprawą swoich sojuszników, którzy pomagają jej omijać sankcje. Większość świata ma cyniczne podejście do tej wojny. Ta wojna dotyka świata demokratycznego, a ten świat jest jednak mniejszością – mówi gość podcastu „Rzecz w tym”. Dziennikarz Rzeczpospolitej opowiedział w podcaście, że znaczna część Rosjan poszła walczyć z sąsiednim krajem za sprawą dużych pieniędzy, jakie państwo płaci za zaciągniecie się do armii. – Były przypadki, kiedy Rosjanie szli na front, potem uciekali, a partnerki zgłaszały takich zbiegów do służb, bo przestawały przychodzić przelewy – opowiadał Szoszyn. | |||
| Robert Kostro: Nie czuję się cierpiętnikiem. Mam nadzieję, że w MHP przetrwa duch otwartości | 26 Sep 2024 | 00:47:17 | |
Nie zamierzam się wypierać swoich związków ze środowiskami konserwatywnymi, zwłaszcza w latach 80. i 90. Ale u mnie zawsze przeważała postawa państwowa nad partyjną czy ideologiczną – mówi Michałowi Płocińskiemu odwołany właśnie dyrektor Muzeum Historii Polski Robert Kostro w podcaście „Rzecz w tym”, codziennym programie „Rzeczpospolitej”.
Wciąż nie wiemy oficjalnie, dlaczego na półtora roku przed otwarciem wystawy stałej, na którą pracował pan z grubsza 18 lat, został pan w środku kadencji odwołany z funkcji dyrektora Muzeum Historii Polskiej. Ale domyślam się, że pan te powody odwołania poznał. Jakie one były i jak pan się do nich ustosunkował? To jest dosyć trudna kwestia, bo ja nie wiem tak naprawdę, jakie były te powody. Mogę się ich tylko domyślać.
Ale na pewno ktoś się z panem spotkał w resorcie kultury, dostał pan jakiś oficjalny dokument. Żeby było jasne: miałem w tej sprawie kilka spotkań w ministerstwie. Tyle że na pierwszym spotkaniu mówiono o jednym, a w dokumencie mnie odwołującym widnieje coś zupełnie innego. Najpierw była mowa, że jest potrzebne nowe otwarcie. Co to znaczy, to do końca nie wiem, ale odczytałem to jako pewien kontekst polityczny. A już oficjalne uzasadnienie wiąże się z tym, że podobno nie wykorzystywałem przez kolejne lata swoich środków budżetowych.
„Rzeczpospolita” dotarła do pism, w których ministra kultury Hanna Wróblewska wskazała wprost na niewłaściwy nadzór nad inwestycją, co spowodowało spór prawny z wykonawcą, spółką Budimex, która zgłasza wobec MHP wielomilionowe roszczenia. Ale ten spór wynika przede wszystkim z opóźnień z winy wykonawcy. Spornym tematem jest np. kwestia konstrukcji dachu – zabrała nam ona prawie rok. Ale nawet gdyby to było tak, że to ja jestem za to odpowiedzialny, to tak sformułowany zarzut nigdy w życiu nie powinien pojawić się w tym piśmie. Ministerstwo w ten sposób staje po stronie prywatnego inwestora przeciwko instytucji, którą nadzoruje. Uważam, że to jakaś kompletna fuszerka.
Będzie pan się teraz bronił? Odwołam się oczywiście do sądu pracy.
I będzie się pan starał o przywrócenie na stanowisko dyrektora Muzeum? Nie, raczej o odszkodowanie. Nie można prowadzić takiej dużej inwestycji wbrew woli ministra – trzeba mieć pełne zaufanie. I z tego powodu odczuwam dziś też pewien rodzaj ulgi, bo przez ostatnie miesiące brakowało mi poczucia takiego bezpieczeństwa. A ono jest ważne na różnych poziomach. Jeśli dyrektor nie ma z kim przegadać problemów, bo nagle nikt nie ma czasu na żadne rozmowy, to trudno podejmować decyzje organizacyjne, personalne. Bo je trzeba wytłumaczyć, wyjaśnić, trzeba mieć przekonanie, że potem te decyzje będą bronione. Dobra komunikacja z ministerstwem po prostu jest niezbędna.
Listy otwarte w pańskiej obronie podpisali ludzie z rozmaitych środowisk: Tomasz Nałęcz, Kazimierz Wójcicki, Eugeniusz Smolar, Andrzej Grajewski czy nawet prof. Joanna Choińska-Mika, czyli przewodnicząca Rady MHP, ale już mianowana przez rząd Donalda Tuska. Jak pan to poparcie odbiera i czy liczył pan na to, że ono pana uchroni? Nie zamierzam się wypierać swoich związków ze środowiskami konserwatywnymi, zwłaszcza w latach 80. i 90. Ale u mnie zawsze przeważała postawa państwowa nad partyjną czy ideologiczną. Doskonale wiedziałem, że muzeum tworzę nie dla siebie i liczyłem się ze zdaniem różnych środowisk. I udało mi się utrzymać ten duch publiczny, otwartości na dialog. Ludzie, którzy przychodzą na nasze wystawy, nie uważają chyba, że uczestniczą w projektach skierowanych tylko do tego czy innego wąskiego środowiska. Ale nie czuję się jakimś cierpiętnikiem. Mam nadzieję, że w MHP przetrwa ten duch otwartości.
W dalszej części podcastu Michał Płociński pyta Roberta Kostrę o przygotowywaną wystawę stałą, a także o rolę, jaką według niego powinno pełnić Muzeum Historii Polski. Rozmówcy podsumowują też czasy tzw. POPiS-u, których poniekąd symbolem mogło się stać Muzeum Historii Polski. | |||