Ameryka nie ma jednej opowieści o własnym początku. Ma za to nieustanny spór o to, czym była rewolucja amerykańska, kto ma prawo powoływać się na Ojców Założycieli i co właściwie znaczą słowa: wolność, równość, republika, konstytucja. W drugiej części rozmowy z historykiem dr. Michaelem D. Hattemem rozmawiamy o tym, jak amerykański mit założycielski stał się polem walki o pamięć, obywatelstwo i przynależność.
Jeśli chcesz wesprzeć projekt lub dołączyć do społeczności, odwiedź mój profil na Patronite: patronite.pl/adz Dziękuję za słuchanie!
Z tej rozmowy wyłania się obraz kraju, który od początku musiał uczyć nowych ludzi, jak mają rozumieć Amerykę. Imigranci mogli zachowywać język, religię, szkoły i własną kulturę, ale jednocześnie wchodzili w gotowy język rewolucji, wolności i patriotyzmu. Nie wszyscy mieli jednak taki sam dostęp do tej historii. Dawne elity Nowej Anglii, organizacje dziedzicznego patriotyzmu i grupy takie jak Daughters of the American Revolution próbowały pilnować, kto może uważać się za prawdziwego spadkobiercę rewolucji, a kto dopiero musi zostać nauczony „właściwej” amerykańskości.
To dlatego amerykańska tożsamość jest tak krucha. Nie opiera się na jednej ziemi, jednym języku i jednej krwi, lecz na ideach. Problem w tym, że Amerykanie nigdy nie uzgodnili, co te idee naprawdę znaczą. Wolność dla jednych była obietnicą emancypacji, dla innych obroną własności i starego porządku. Równość dla jednych była fundamentem demokracji, dla innych zagrożeniem. Rewolucja nie zakończyła więc sporu o Amerykę. Ona dała Amerykanom język, którym mogą się o nią kłócić.
W tej części rozmawiamy też o amerykańskiej religii obywatelskiej. Flaga, Konstytucja, Deklaracja Niepodległości, Independence Hall i Ojcowie Założyciele zaczynają działać jak świecki system świętości. Ale ta świętość nigdy nie była neutralna. W różnych momentach historii jedni używali rewolucji, żeby bronić istniejącego porządku, a inni, żeby ten porządek podważyć.
Dlatego pamięć rewolucji należy także do tych, których długo z niej wypychano: Afroamerykanów, kobiet, rdzennych mieszkańców, imigrantów, ruchu praw obywatelskich, ruchu antywojennego i kolejnych grup walczących o swoje miejsce w Ameryce. Każde z tych środowisk sięgało po Deklarację Niepodległości i słowa o wolności, żeby powiedzieć: jeśli ta obietnica ma znaczyć cokolwiek, musi obejmować również nas.